Wicepremierka i ministerka spraw zagranicznych Węgier Anita Orban poinformowała, że odbyła rozmowę z konsulem generalnym Węgier w Krakowie. Przekazała również, że poszkodowany Węgier przebywa obecnie w szpitalu. Ma złamaną kość piszczelową.
„Zdecydowanie potępiam wszelkie formy przemocy. Wydarzenie sportowe powinno być wspólnym przeżyciem i pod żadnym pozorem nie może stać się areną przemocy” – napisała we wpisie opublikowanym w czwartek (13 sierpnia) w mediach społecznościowych.
Wsparcie z Węgier
Orban poinformowała, że śledczy wylegitymowali podejrzewanych. Przesłuchali także obywateli Węgier. Żaden z nich nie złożył zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Polskich funkcjonariuszy wpierają policjanci oddelegowani z Węgier.
„Dwa autokary z kibicami zorganizowane przez FTC (Ferencvaros) dotrą dziś pod stadion przewidywalnie o godzinie 17, gdzie będzie na nich czekał konsul generalny” – napisała Orban.
Dodała, że ambasada oraz służba konsularna pozostają do stałej dyspozycji. „Będziemy na bieżąco monitorować sytuację” – podkreśliła.
Atak w centrum Zabrza
Do zdarzenia doszło w środę (12 sierpnia) w pizzerii w centrum Zabrza, przed meczem III rundy eliminacji Ligi Europy między Górnikiem Zabrze z węgierskim Ferencvaros, który odbędzie się w czwartek (13 sierpnia).
– Dyżurny dostał ogłoszenie o grupie zamaskowanych osób, pseudokibiców, które zebrały się przed restauracją na skrzyżowaniu ulic de Gaulle’a i Wolności. W tej restauracji miały przebywać osoby o narodowości węgierskiej – przekazał w rozmowie z Gazeta.pl, asp. Sebastian Bijok z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.
Osoby, które przebywały w lokalu, zabarykadowały się. – W stronę tej restauracji były rzucane przedmioty. Ta grupa pseudokibiców miała też używać gazu pieprzowego z ręcznych miotaczy – powiedział funkcjonariusz.
Na tę chwilę nikt nie został zatrzymany. – Jeśli chodzi o straty, to restauracja jest zdemolowana. Jeden z Węgrów zeznał, że kiedy próbował uciec, przeskakując przez płot, źle upadł i złamał nogę. To jedyna osoba poszkodowana – dodał asp. Bijok.
Świadkowie szacują, że było od 50 do 100 napastników. Policjant zaznaczył jednak, że do tych danych należy podchodzić ostrożnie.













