W czwartek 20 sierpnia po godzinie 4 PAP opublikowała alert RCB o treści: „UWAGA! UWAGA! UWAGA! NA OBSZARZE ZACHODNIEJ UKRAINY TRWA ZMASOWANY ATAK POWIETRZNY. ŚLEDŹ KOMUNIKATY”. Taką samą wiadomość otrzymali mieszkańcy potencjalnie zagrożonych powiatów z województw lubelskiego i podkarpackiego. Po około godzinie alert został odwołany, o czym ponownie w wiadomości SMS poinformowani zostali mieszkańcy.
To pierwszy raz, gdy RCB poinformowało o ataku na obszarze zachodniej Ukrainy oraz odwołało alert.
RCB ostrzegło Polaków przed atakiem na Ukrainę. MSWiA o nowej decyzji
Szef MSWiA Marcin Kierwiński w rozmowie z TOK FM ocenił, że „zawsze jest potencjalne niebezpieczeństwo, że rakieta wystrzelona w kierunku zachodniej Ukrainy zmieni tor”.
– Zdecydowaliśmy po ostatnich doświadczeniach, że wtedy, gdy podrywane przez wojsko są nasze myśliwce, aby patrolować przestrzeń powietrzną, będziemy wysyłać SMS-a – niemówiącego o tym, że nadchodzi zagrożenie, tylko że potencjalnie, żeby każdy był przygotowany – powiedział minister. Dodał, że po wysłaniu takiego alertu zawsze będzie procedura odwołująca. – Modyfikujemy procedury, wyciągamy wnioski – zaznaczył. Polityk podkreślił, że dzieje się tak po każdym incydencie.
Na uwagę prowadzącej, że gdy 30 lipca rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną Krajowy System Ostrzegania i Alarmowania zadziałał z opóźnieniem, bo napotkał problemy ludzkie i proceduralne, odpowiedział, że syrena wyje wtedy, kiedy służba cywilna otrzymuje informacje od wojska, że zagrożenie jest bardzo realne.
– I oczywiście, ten system w dzisiejszej konstrukcji ma swoje opóźnienie. Ktoś, kto fizycznie uruchamia tę syrenę, przecież on nie wie, on ma tylko informację: nadchodzi realne zagrożenie, włącz syrenę. Czy ten system jest dzisiaj doskonały? Czy jest lepszy niż był trzy lata temu? Tak – powiedział Kierwiński.
Kierwiński: Syreny będą uruchamiane automatycznie. Pracujemy nad systemami
Szef MSWiA zapewnił, że system jest nadal rozbudowywany. – Do końca tego roku chcemy podpisać porozumienia, aby zarządzanie kryzysowe w takich sytuacjach było przekazane z powiatów do Państwowej Straży Pożarnej, bo tam jest stały dyżur. Pracujemy, żeby do końca roku wszystkie powiaty podpisały stosowne umowy w tym zakresie. Pracujemy nad tym, aby system syren mógł być uruchomiony automatycznie dla danego obszaru z poziomu albo komendy wojewódzkiej, albo komendy głównej PSP albo Rządowego Centrum Bezpieczeństwa – mówił Kierwiński.
Dodał, że chce, aby do końca roku „każdy z nas mógł pobrać aplikację, która będzie mówić o zagrożeniu”. – Równolegle pracujemy także nad systemem broadcastowym, czyli takie trochę automatyczne przejęcie naszej komórki, która działa jako syrena alarmowa. Ale tutaj jesteśmy też technologicznie uzależnieni od operatorów – powiedział.
Wiceminister cyfryzacji: RCB z DORSZ cały czas pracuje nad dostosowywaniem komunikatów
O rozesłanych w czwartek rano alertach mówił w RMF FM także wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, który zauważył, że taki rodzaj alertu został wysłany po raz pierwszy. – Dobrze, że został wysłany. Pamiętamy sytuację sprzed kilkunastu dni, więc dobrze, że taka decyzja została podjęta – powiedział.
Jednocześnie zaznaczył, że treść komunikatu zapewne zostanie dostosowana. – Pierwszy z komunikatów musi być alarmujący, bo dotyczy zagrożenia. Drugi komunikat, dotyczący odwołania zagrożenia, wówczas powinien być informujący – podkreślił.
– Cały czas Rządowe Centrum Bezpieczeństwa razem z Dowództwem Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych pracuje nad dostosowywaniem komunikatów, ale pamiętajmy, że jest to sytuacja bardzo dynamiczna, w której sekundy wymagają decyzji oraz podjęcia działania, bo zagrożenie jest realne – dodał.
Medyk bojowy Damian Duda o polskiej armii na Wyborcza.pl: Nasze doświadczenie łamie utarte stereotypy i burzy porządek, którego armia i biurokracja ślepo bronią. Brutalna prawda jest taka, że Polacy po powrocie z frontu lądują na nieoficjalnych „czarnych listach”.
Drony na terenie Rumunii i Mołdawii. Polska poderwała myśliwce
Jak informowaliśmy w Gazeta.pl, w czwartek (20 sierpnia) nad ranem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Przekazano, że działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
Tej samej nocy drony wtargnęły w przestrzeń powietrzną Rumunii i Mołdawii. W Rumunii jeden z bezzałogowców rozbił się na niezamieszkanym terenie. Na miejscu wybuchł pożar. Z kolei w Mołdawii dron typu Shahed przez co najmniej sześć minut przebywał w przestrzeni powietrznej kraju. Nie ma informacji o ofiarach ani zniszczeniach. Więcej w artykule poniżej:
Źródło: PAP













