– Moi kierowcy pokonywali tę drogę wielokrotnie. To łatwa trasa. Znali ją, byli wypoczęci. Robert, który siedział wówczas za kierownicą, jeździł do Medziugorie wielokrotnie. Podczas pobytu tam, zawsze miał pojedynczy pokój z klimatyzacją. Cały czas nocował w jednym hotelu, odpoczywał – zapewnił w rozmowie z „Faktem” Tadeusz Dykas. Szef firmy transportowej Michael podkreślił, że autokar, którym jechali pielgrzymi, był sprawny.
– To wielka tragedia. Bardzo mi szkoda tych ludzi. Większość znałem osobiście, z niektórymi byłem na „ty”. To nasi stali klienci. Niedawno część z nich była z nami w Bułgarii – dodał przedsiębiorca. Tadeusz Dykas zaznaczył, że kierowca, który prowadził autokar w momencie wypadku, ma 40-letnie doświadczenie. – Ten autokar był do niego przypisany. Dbał o niego jak o własny samochód. Śmiałem się z niego, pytając, czy nie ma co robić, i wyganiałem do domu – zapewnił.
Właściciel firmy podkreślił, że aresztowany na Węgrzech kierowca ma „pełną opiekę”, polskiego psychologa i obrońcę z Węgier. – Jeśli sprawa zostanie przeniesiona do Polski, na pewno będzie go reprezentował adwokat stąd – dodał.
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pacjenci wracają do kraju
Kolejne dwie osoby poszkodowane w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech zostały w piątek przetransportowane samolotami LPR-u na lotnisko w podrzeszowskiej Jasionce, skąd przewieziono je do szpitali w Rzeszowie. Na Węgrzech pozostaje jeszcze troje najciężej rannych pacjentów.
Z kolei w środę do rzeszowskich placówek medycznych przetransportowano 12 poszkodowanych. W poniedziałek do kraju wróciła natomiast pierwsza, 21-osobowa grupa pacjentów. Część osób hospitalizowanych w Rzeszowie została już wypisana do domów. Na Węgrzech wciąż przebywa troje obywateli Polski, których stan jest ciężki i nie pozwala na obecnym etapie na transport medyczny.
82-letniego Władysława Szymańskiego nie przyjęto do szpitala w Lubartowie, bo oddział chirurgii miał być zamknięty. Zoperowano tam za to przewodniczącego rady powiatu z PiS, członka rady społecznej tego szpitala – pisze Jacek Brzuszkiewicz na Wyborcza.pl
Tragedia na Węgrzech. Jest śledztwo
Śledztwo, mające na celu wyjaśnienie przyczyn i okoliczności wypadku, prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krośnie we współpracy z organami ścigania Węgier. Na przyszły tydzień planowane jest sprowadzenie 12 ciał ofiar katastrofy polskiego autokaru na Węgrzech.
Do wypadku doszło w niedzielę (16 sierpnia) ok. godz. 1 na autostradzie M3 w rejonie miejscowości Mezoekeresztes. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski wracających z pielgrzymki do Medziugorje. W wyniku katastrofy zginęło 12 osób – wszyscy byli dorosłymi mieszkańcami województwa podkarpackiego.
Jeden z kierowców autokaru został aresztowany na 30 dni. Postawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego skutkującego śmiercią wielu osób. Wstępne ustalenia wskazują, że mężczyzna zasnął za kierownicą.
Źródło: PAP
Powinno się zakazać przejazdów autobusów turystycznych w porze nocnej – takie głosy pojawiły się po wypadku na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób. Policja węgierska mówi o zaśnięciu kierowcy, jako o prawdopodobnej przyczynie katastrofy – pisze Agata Kulczycka na Wyborcza.pl












