Ze wzgórz otaczających Las Vegas turystka Choune Osterero spogląda w dół na biały pas osadów mineralnych pozostawionych na skałach wokół jeziora Mead – poziom największego zbiornika wodnego w USA obniża się od ćwierćwiecza z powodu suszy. Ślad osadu niczym w wannie, który unosi się obecnie 57 metrów nad powierzchnią wody, to wyrazisty obraz rzeczywistości zmieniającego się klimatu.
„To naprawdę robi wrażenie; daje do myślenia” – powiedziała Osterero, która przyjechała z mężem z Francji, w rozmowie z AFP. „W ciągu tych kilku dni tutaj stało się jasne, że efekty zmian klimatycznych widać gołym okiem„.
Cofająca się woda odsłania wraki łodzi i czasami ludzkie szczątki – w tym prawdopodobną ofiarę mafii z Las Vegas – ale też zagrożenie dla samego fundamentu amerykańskiego Zachodu.
Zbiorniki umożliwiły powstanie wielkich miast. Teraz wysychają
Aby zbudować miasta takie jak Las Vegas, Los Angeles i Phoenix na tych pustyniach, Stany Zjednoczone stworzyły rozległy system czerpiący wodę z rzeki Kolorado, która wypływa z Gór Skalistych i płynie aż do morza w Meksyku. Rzeka dostarcza wodę ponad 40 milionom Amerykanów w siedmiu stanach.
Po drodze jej bieg jest powstrzymywany przez dwie potężne zapory oddalone od siebie o 480 kilometrów, które umożliwiły powstanie jezior Mead i Powell. Zbiorniki te magazynują wodę z topniejących śniegów przez cały rok i dzięki potężnym turbinom produkują prąd dla setek tysięcy domów.
Ale rzeka Kolorado ma poważne kłopoty. Już w 1922 r. międzystanowa umowa dotycząca jej wykorzystania przyznała stanom więcej wody rocznie, niż rzeka realnie dostarcza. Obecnie problem pogłębia globalne ocieplenie spowodowane przez człowieka, które zmienia rozkład opadów, wydłuża i pogłębia okresy upałów oraz wywołuje gwałtowne burze w innych częściach świata.
W upalnym roku 2026, w którym na całym świecie bite są rekordy temperatur, rzeka jest atakowana na dwóch frontach – mówi profesor hydrologii David Kreamer z Uniwersytetu w Las Vegas. Wyjątkowo sucha zima sprawiła, że pokrywa śnieżna w Górach Skalistych była znacznie mniejsza, a rekordowo gorący lipiec w USA zwiększył parowanie wody z jeziora – dodaje. „Gdy zmiany klimatyczne się nasilają, wyzwania się powiększają” – twierdzi.
Jezioro Mead jest obecnie wypełnione tylko w jednej czwartej, a jezioro Powell osiągnęło rekordowo niski poziom w sierpniu. Oba zbiorniki są niebezpiecznie blisko poziomu, przy którym zagrożona będzie produkcja energii elektrycznej.

Ryzyko odcięcia wody. Pokrzywdzone stany złożyły pozew
Kolejny spadek może doprowadzić do tzw. strefy martwej (deadpool), kiedy woda przestanie w ogóle przepływać przez zapory – co odcięłoby masy Zachodu od wody, powodując potencjalną katastrofę nie tylko dla wielkich miast regionu.
„Większość warzyw zimowych w USA uprawia się w Kalifornii, więc gdyby systemy irygacyjne południowej Kalifornii ucierpiały, odbiłoby się to na całym kraju, nie tylko na dorzeczu Kolorado” – podkreśla Kreamer.
W obliczu kryzysu, którego przyczyny człowiek wciąż wypiera, administracja Donalda Trumpa opublikowała w tym miesiącu 10-letni plan nakładający duże ograniczenia na pobór wody w Kalifornii, Arizonie i Nevadzie.
Trzy „stany dolnego biegu rzeki” muszą ograniczyć zużycie wody łącznie o 3,7 mld metrów sześciennych rocznie, czyli tyle, ile mieści się w 1,5 mln olimpijskich basenów, podczas gdy „stany górnego biegu” (Kolorado, Utah, Wyoming i Nowy Meksyk) zostały oszczędzone.
Niezrównoważone cięcia sprawiły, że Nevada złożyła w poniedziałek pozew sądowy. Podobnie jak władze, także użytkownicy rekreacyjni jeziora wolą obwiniać innych. „Las Vegas świetnie radzi sobie z oszczędzaniem i odzyskiwaniem wody” – mówi Bruce Nelson, którego rodzina prowadzi marinę nad jeziorem prawie 70 lat.
W ciągu ostatnich dwóch dekad „Miasto Grzechu” zmniejszyło zużycie wody o jedną trzecią, inwestując w recykling ścieków oraz ograniczając nawadnianie trawników i rozmiary basenów. Z drugiej strony sąsiednie Utah recyklinguje bardzo niewiele wody, a nawet buduje sztuczne projekty rekreacyjne w głębi lądu – wskazuje Nelson.
„Miasta takie jak St. George budują osiedla surfingu, więc może powinni się zastanowić, jak oszczędzać wodę”. Miłośnik nart wodnych Brian Essex zgadza się z tym. „To nie jest tak naprawdę nasz problem” – mówi AFP, siedząc w swojej dmuchanej łodzi na jeziorze.
Nieopanowany rozrost osiedli mieszkaniowych w Phoenix, a także zamiłowanie rolników z Kalifornii do lucerny – dochodowej, ale bardzo „wodolubnej” uprawy paszowej – pochłaniają olbrzymie zasoby. „Budować domy czy sprzedawać lucernę? Nie da się robić obu rzeczy jednocześnie” – zauważa Essex.














