-
Na Rynku Wielkim w Zamościu pojawiły się przenośne donice z odpornymi na warunki miejskie drzewami, aby zapewnić więcej cienia.
-
Mobilne lipy ustawione na zabytkowym rynku umożliwiają zazielenienie przestrzeni bez problemów z wpisem na listę UNESCO.
-
Mieszkańcy i turyści pozytywnie oceniają pomysł, podkreślając walory cienia i wyglądu nowych drzewek.
-
Oglądaj więcej podobnych reportaży w programie „Czysta Polska” w soboty o 16:30 w Polsat News.
Na zabytkowym Rynku Wielkim w Zamościu cień dają mobilne lipy. Stare Miasto jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO i to był jedyny sposób, by trochę tę przestrzeń zazielenić i nie stracić prestiżowego statusu.
Zamość ustawił na rynku przenośne drzewa
– Nie możemy rozkopać tego fundamentu, bo jest gruby na metr. Poza tym jest problem, bo my wpis do UNESCO mamy za renesans, a wtedy nie było tu tyle zieleni – tłumaczy prezydent Zamościa Rafał Zawolak.
Stare Miasto w Zamościu zaprojektowano faktycznie bez zieleni. Zresztą w XVI w. takich upałów jak teraz nie było. Wtedy ochłodę zapewniały zacienione arkady kamienic. – Ten rynek miał tak wyglądać, on miał być pusty – mówi Wojciech Sachajko, przewodnik po Zamościu. – Założeniem budowniczego było, żeby to był rynek reprezentacyjny. Tu się miały odbywać różne wydarzenia związane z Zamościem.
Na przestrzeni wieków były co prawa zielone modyfikacje i widać to na archiwaliach, ale zamysł pierwotny był taki – majestatyczny ratusz i duża wolna przestrzeń.
Na Starym Mieście w Zamościu rządzą geometryczna renesansowa precyzja i symetria. Znaleziono jednak rozwiązanie na brak zieleni. To mobilne rośliny w donicach. Po kwietnikach, przyszedł czas na drzewa. To potwierdzone naukowo, że w cieniu temperatura może być niższa nawet o 10 stopni.
– Doskonały pomysł, bo jak słońce grzeje, to trochę cienia jest, choć to małe drzewka jeszcze – ocenia pan Wojciech, mieszkaniec Zamościa. – Nadaje uroku, mi się to bardzo podoba, jest trochę naturalnej zieleni – zauważa inna mieszkanka, pani Maria. – Bardzo dobry pomysł, można usiąść, zrelaksować się i lepiej niż w pełnym słońcu, oczywiście. Bo nie jest gorąco – podsumowuje pani Iza, turystka z Pszczyny.
Lipy wygrały m.in. z brzozami i głogami. Propozycje gatunków dał prezydent miasta, wybierali zamościnianie. Lipy dobrze radzą sobie z ekstremalnymi miejskimi warunkami. Sześć drzewek daje nieśmiały cień po jednej stronie zamojskiego rynku. Zawsze w razie potrzeby będzie można je przenieść w inne miejsce.
Reportaż Adrianny Borowicz opracowany dla serwisu Zielona Interia.














