Jak już pisaliśmy, Lewica zamierza ponownie złożyć w Sejmie projekt ustawy dotyczący emerytur stażowych. Tym razem chce jednak odejść od zróżnicowanego stażu pracy dla kobiet i mężczyzn. Przewidywał to złożony na początku 2024 roku projekt, zgodnie z którym przejście na emeryturę byłoby możliwe po wykazaniu stażu ubezpieczeniowego – 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. W praktyce oznaczałoby to, że kobieta, która rozpoczęła aktywność zawodową np. w wieku 18 lat, mogłaby przechodzić na emeryturę już w wieku 53 lat. Mężczyzna będący w podobnej sytuacji kończyłby aktywność zawodową w wieku 58 lat. Projekt utknął jednak w sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny.


Jaki staż pracy Lewica zaproponuje w nowym projekcie? Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna, autorom projektu bliżej do ustalenia wspólnego progu stażowego na poziomie 35 lat, ale pod uwagę brany jest także wariant np. 37-letni.

Eksperci krytycznie o emeryturach stażowych


Pomysł krytykują eksperci. Zdaniem dr. Marcina Wojewódki, prezesa Instytutu Emerytalnego, wprowadzenie emerytur stażowych w obecnym systemie emerytalnym mogłoby w praktyce prowadzić do dalszego obniżania wieku emerytalnego. Rozwiązanie to mogłoby być szczególnie niekorzystne dla kobiet, zwiększając ryzyko otrzymywania przez nie bardzo niskich świadczeń i życia w ubóstwie na emeryturze.


Polska jest już dzisiaj niewątpliwym championem na kontynencie europejskim pod względem najniższego powszechnego wieku emerytalnego, dzieląc się podium z Białorusią i Rosją. Proponowane wprowadzenie emerytur stażowych spowoduje, że staniemy się liderem nie tylko pod względem najniższego wieku emerytalnego kobiet w Europie, lecz także zajmiemy pierwsze miejsce w konkursie na najniższe emerytury kobiet. Naprawdę tego chcemy? – pyta w komentarzu dla gazety ekspert.


Wojewódka zastanawia się, „jak można po doświadczeniach z lat 2016 i 2017, kiedy ówczesna władza skazała gros Polek na niskie świadczenia emerytalne, obniżając im powszechny wiek emerytalny, świadomie pogarszać sytuację przyszłych pokoleń, a szczególnie Polek”.


Szef Instytutu Emerytalnego podkreśla, że wprowadzenie emerytur stażowych “odbędzie się kosztem zwiększenia obciążeń przyszłych pokoleń Polaków”.


Szczerze mówiąc, nie wiem, jak pomysłodawcy emerytur stażowych, których wprowadzenie spowoduje konieczność płacenia w przyszłości przez podatników wyższych podatków, są w stanie pójść do dzisiejszych nastolatków i powiedzieć im prosto w twarz, że ci będą musieli tyrać do upadłego i płacić wysokie podatki, bo przecież trzeba będzie jakoś sfinansować obietnice wyborcze z przełomu lat 2026 i 2027. Hipokryzja level max – ocenia Wojewódka.


Rozmówca dziennika przypomina, że wprowadzenie emerytur stażowych obiecywali zwycięzcy trzech ostatnich kampanii prezydenckich. Do realizacji tego postulatu jednak nie doszło. – Na szczęście. Ja im w sumie dziękuję, że złamali te swoje obietnice – podsumowuje ekspert.


Adwokat Katarzyna Nabożna-Motała zwraca uwagę, że osoby, które skorzystają z tej opcji otrzymają świadczenia znacząco niższe od średniej. – Zgromadzony kapitał zostanie podzielony przez wyższą liczbę miesięcy przewidywanego dalszego życia. W konsekwencji powstanie grupa emerytów o bardzo niskich świadczeniach, co w długim okresie obciąży budżet państwa koniecznością dopłat do emerytury minimalnej lub udzielania im wsparcia socjalnego – tłumaczy prawniczka.


Ostateczna decyzja ws. nowego projektu ma zapaść podczas wyjazdowego posiedzenia klubu Lewicy zaplanowanego na 4 września.

Udział