Spekulacje rozlały się daleko poza „tradycyjne” obszary mediów społecznościowych powiązanych z chińską opozycja. Gdyby pogłoski o udarze, który miał przejść, Xi były prawdą – dla Chin i dla świata byłaby to wiadomość atomowa.
Tego jednak na pewno się nie dowiemy, bo informacje o stanie zdrowia takich satrapów jak Władimir Putin, Kim Dzong Un czy Xi to w rządzonych przez nich krajach tajemnica państwowa.
W każdej plotce jest jednak ziarno prawdy.
Xi Jinping i nierówna walka z zestawem do tłumaczeń
Niewiele wiadomo o tym, jak wygląda życie codzienne Xi Jinpinga. Wiedzieliśmy, jak wyglądał plan dnia królowej Elżbiety II. Niedawno w propagandowej pokazówce do swojej kuchni na Kremlu zaufanych dziennikarzy wpuścił nawet Putin. W chińskich realiach to absolutnie niemożliwe. Ze względów kulturowych, a przede wszystkim – bezpieczeństwa.
To, co wiemy na pewno – z analizy zachowania przywódcy na wcześniejszych konferencjach międzynarodowych – że nie nosi sam np. własnych okularów. Te podaje mu jego osobisty ochroniarz.
W miniony weekend chiński przywódca uczestniczył w Indiach w szczycie BRICS – nieformalnej organizacji wschodzących potęg gospodarczych i krajów Globalnego Południa.
Plotki o tym, że Xi miał udar i został pilnie przewieziony do szpitala w Chinach, wywołało nagranie, na którym podczas obrad plenarnych premier Indii kieruje w stronę Xi pytające „OK?”. W środę zobaczyliśmy nagrania, na którym wokół Xi Jinpinga powstaje „zamieszanie”, które mogłoby sugerować, że w trakcie konferencji miał jakieś problemy.
Okazuje się, że rzeczywiście je miał. I w pewnym sensie dotyczyły one głowy… Na innych wersjach nagrań widać zaś, że zamieszanie dotyczyło… zestawu do tłumaczeń, które albo nie działało, albo chiński przywódca po prostu nie potrafił go uruchomić.
Ciekawostką jest fakt, że tego momentu nie uwieczniono na oficjalnych przekazach telewizyjnych ze szczytu BRICS. Dziś chińskie i indyjskie media fragment, na którym widać, jak kilka osób stara się pomóc Xi ze słuchawką do tłumaczeń, publikują za rosyjską rządową stacją Rossiya 1, która najwyraźniej miała własnych operatorów na sali obrad.
Komentarz rosyjskiej telewizji też jest dość zaskakujący: „Takie sytuacje (red. problemy z zestawem do tłumaczeń) chińskiemu przywódcy zdarzają się praktycznie na każdym szczycie i w każdym kraju”. W tym przypadku reżimowa rosyjska telewizja wykazała się specyficznym poczuciem humoru ocierającym się o złośliwość.
„Xi Jinping miał wylew”, czyli jak rodzi się fake news
Przez kilka dni to właśnie fragment nagrania ze szwankującym zestawem do tłumaczeń i pytaniem premiera Indii „OK?” służył jako potwierdzenie plotek o złym stanie Xi.
Według plotek chiński przywódca miał podczas wizyty w Indiach dostać udaru, a teraz – już w jednym z chińskich szpitali wojskowych miała trwać walka o jego życie. W mediach społecznościowych pisano nawet, że chińska delegacja miała odmówić hospitalizacji Xi w Indiach, obawiając się ujawnienia prawdziwych informacji o jego stanie zdrowia.
Kto ma jakiekolwiek pojęcie o bezpieczeństwie przywódców takich mocarstw jak Chiny, USA czy Indie oraz o relacjach międzynarodowych, ten wie, że żadne z tych państw nie byłoby skłonne pozostawić swojego przywódcy w obcym kraju w sytuacji poważnych problemów ze zdrowiem.
Rzekomego udaru nie potwierdzają też upublicznione punkty programu szczytu przywódców BRICS, w których po rzekomo nagłym pogorszeniu się stanu zdrowia miał uczestniczyć Xi Jinping.
Xi skutecznie przyczynia się do podgrzewania plotek o zamachach na swoje życie, spiskach najbliższych współpracowników czy tych o rzekomo złym stanie zdrowia. Informacji o jego zdrowiu nie jesteśmy w stanie zweryfikować. W Chinach to tajemnica państwowa. Chroniona w większym stopniu niż rozmieszczenie baz z głowicami nuklearnymi.
Tomasz Sajewicz













