-
Parlament Mołdawii zgodził się na wprowadzenie 60-dniowego stanu wyjątkowego, aby zapobiec problemom z energią i wodą.
-
Rząd Mołdawii obawia się zakłóceń w dostawach energii z Ukrainy, szczególnie w okresie zimowym z powodu rosyjskich ataków na infrastrukturę. Urzędników niepokoi również niski poziom wody w rzekach Dniestr i Prut.
-
Prorosyjska opozycja sprzeciwiała się decyzji o stanie wyjątkowym, a prezydent Maia Sandu zaapelowała o podjęcie działań w celu przeciwdziałania kryzysowi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
We wtorek parlament Mołdawii zgodził się na wprowadzenie 60-dniowego stanu wyjątkowego w zakresie dostaw energii i wody. Ma to umożliwić rządowi podjęcie działań w celu zapobieżenia niedoborom w zaopatrzeniu – informuje agencja Reutera.
Za wprowadzeniem stanu wyjątkowego, który zacznie obowiązywać w sobotę, było 54 posłów, 20 głosowało przeciw, a 22 wstrzymało się od głosu.
Mołdawia wprowadzi stan wyjątkowy. „Zaczynają się przygotowania”
Premier Mołdawii Vasile Tofan powiedział podczas posiedzenia izby, że środki nadzwyczajne pozwolą rządowi na utrzymanie zapasów i import paliwa, zanim w kraju położonym między Ukrainą a Rumunią dojdzie do kryzysu zaopatrzeniowego.
– Przygotowania do kryzysu nie zaczynają się wtedy, gdy gasną światła, przestają działać pompy gazowe lub ze stacji benzynowych znika olej napędowy. Zaczynają się, gdy kryzys jeszcze nie uderzył z pełną siłą. Zaczynają się dzisiaj. Dlatego rząd zwraca się do parlamentu o ogłoszenie stanu wyjątkowego – mówił Tofan.
Mołdawia obawia się zimy. Chodzi o dostawy energii z Ukrainy
Mołdawski premier stwierdził też, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy rząd ustabilizował dostawy, ale obawia się zagrożeń związanych z nadchodzącą zimą. Chodzi o zdolność Ukrainy do dostarczania energii elektrycznej przy powtarzających się rosyjskich atakach na infrastrukturę.
– Obecnie Ukraina jest w stanie eksportować energię elektryczną do Mołdawii. To dobrze i nam pomaga – powiedział Tofan. – Nie możemy jednak planować naszego bezpieczeństwa energetycznego na zimę, zakładając, że sytuacja ta pozostanie bez zmian – dodał polityk.
Prorosyjska opozycja podczas pięciogodzinnej debaty w parlamencie sprzeciwiała się ogłoszeniu stanu wyjątkowego, twierdząc, że rząd Mołdawii nie będzie ponosił odpowiedzialności za swoje działania.
Prezydent Maia Sandu, która dąży do tego, by Mołdawia – jedno z najbiedniejszych państw Europy – przystąpiła do Unii Europejskiej do 2030 roku, po spotkaniu z najwyższymi urzędnikami wezwała w poniedziałek do podjęcia odpowiednich działań.
Mołdawia importuje większość energii. Urzędnicy od miesięcy niepokoją się też niskim poziomem wody w dwóch głównych rzekach – Dniestrze i Prucie – które stanowią główne źródło zaopatrzenia dla miast w całym kraju.
Sandu potępia trwającą od czterech i pół roku inwazję Rosji na Ukrainę. Rosyjskie drony regularnie wlatują w przestrzeń powietrzną Mołdawii, a ich fragmenty spadają na terytorium państwa.
Źródło: Reuters













