– Nie pozwolimy, by tuż przy naszych granicach powstała przystań dla zagranicznych wrogów, którzy zagrażają Ameryce – mówił Donald Trump, podczas gdy kubańska delegacja opuszczała Zgromadzenie Ogólne.
W przemówieniu odniósł się także do Meksyku, którego nazwał „epicentrum” działalności karteli. – To niedopuszczalne, że dzielimy ok. dwa tysiące mil granicy z krajem, którym rządzą złe kartele – wskazał.
– Obowiązkiem Meksyku jest odzyskanie kontroli nad swoją ziemią – podkreślił Trump dodając, że jego administracja pracuje także nad wprowadzeniem fundamentalnych zmian w sytuacji panującej na Kubie.
Zdaniem Trumpa tamtejszy „komunistyczny reżim jest pod największą presją pod jakąkolwiek byli”, a samą Kubę nazwał „krajem, który w końcu upadnie”.
– Marco Rubio prowadzi negocjacje, zaawansowane negocjacje. (…) Kubański reżim od dziesięcioleci współpracuje z lewicowymi radykałami i sieciami komunistycznymi w Stanach Zjednoczonych, co szczegółowo opisał nasz Departament Stanu – mówił Trump.
Prezydent Stanów Zjednoczonych wskazał także, że „kubański rząd nawiązał kontakty z radykałami”. Wymienił m.in.: Komunistyczną Partię Stanów Zjednoczonych oraz Demokratycznych Socjalistów Ameryki.
– Komunizm nigdy nie zawita do Ameryki, ale wolność na pewno zawita na Kubę, a bezpieczeństwo i ochrona zawita do Meksyku. – zapowiedział Trump.
Wkrótce więcej informacji.













