-
Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla Ihora M. na trzy miesiące w warunkach szpitalnych z powodu ataku na terenie opactwa w Jarosławiu, którego skutkiem była śmierć duchownego oraz cztery osoby ranne.
-
Ihor M. przebywa w placówce medycznej o charakterze psychiatrycznym i na razie nie może zostać przesłuchany, a o jego dalszym losie zadecydują psychiatrzy.
-
Ambasador Ukrainy poinformował, że konsul skontaktował się z matką podejrzanego i wyraził ubolewanie z powodu zdarzenia.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Posiedzenie aresztowe przed Sądem Rejonowym w Jarosławiu rozpoczęło się w sobotę o godz. 13.30. Chwilę po godz. 14 Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu przekazała, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, nowe informacje.
– Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i zastosował tymczasowy areszt dla podejrzanego na okres trzech miesięcy (…). Z uwagi na stan zdrowia podejrzany nie został doprowadzony, w orzeczeniu sądu znajduje się wskazanie, iż ten środek winien być stosowany w warunkach szpitalnych – mówiła Harasz-Wołoszyn.
Prokurator wyjaśniła, że Ihor M. trafi do placówki medycznej, która dysponuje oddziałem o tzw. „wzmocnionym zabezpieczeniu”. Tego typu miejsca wyposażone są w całodobowy monitoring, kraty w oknach, wzmacnianie drzwi, śluzy bezpieczeństwa oraz elektroniczne systemy kontroli dostępu. Poza wykwalifikowaną kadrą medyczną na oddziałach stale obecni są także pracownicy ochrony.
Atak w Jarosławiu. Ihorowi M. grozi dożywocie
Jednocześnie Bożena Harasz-Wołoszyn potwierdziła, że Ukrainiec zostanie przesłuchany, a także przedstawione mu zostaną zarzuty dopiero po wyrażeniu pozytywnej opinii przez psychiatrów.
– Grozi mu kara dożywocia. Tutaj chciałabym zwróci uwagę, że sąd stosując tymczasowy areszt uwzględnił właśnie te przesłanki, które determinują możliwość zastosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego. Jest to właśnie m.in. surowa kara, a w tym przypadku mówimy o karze dożywotniego pozbawienia wolności – tłumaczyła.
W piątek Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu informowała, że Ihor M. „ujawnia objawy choroby psychicznej” i przebywa w „placówce medycznej o charakterze psychiatrycznym”. Jego stan wyklucza obecnie przesłuchanie.
Wniosek prokuratury dotyczył zastosowania aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy w warunkach szpitalnych.
Zabójstwo w Jarosławiu. Ukrainiec zaatakował pięć osób
31-letni Ihor M. jest podejrzany o atak na terenie klasztoru w Jarosławiu. W czwartek miał dźgnąć nożem pięć osób, jedna z nich – najciężej ranny ksiądz – zmarła.
W piątek prokuratura sformułowała wobec niego zarzuty: zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała.
Wiadomo, że M. przyjechał do Polski z Niemiec i chciał wrócić do ojczyzny. Ukrainiec nie został przepuszczony przez przejście graniczne w Korczowej, bo nie miał ważnego ubezpieczenia samochodu. Jego pojazd miał zostać odholowany właśnie do Jarosławia.
Ukrainiec zaatakował w klasztorze w Jarosławiu. Ambasador: Jest mi przykro i żal
Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar poinformował w piątek wieczorem na antenie TVN24, że konsul skontaktował się z matką Ihora M. Zaprzeczył, że mężczyzna służył w ukraińskiej armii.
Relacjonując rozmowę konsula z mamą podejrzanego poinformował, że M. „miał jakieś przejawy nadmiernej emocjonalności”, ale „chyba to nie było widoczne jako choroba”.
– Jest mi bardzo przykro i żal. Chciałbym także przeprosić wszystkich poszkodowanych i opinię publiczną za takie zdarzenie, które niestety oczywiście wpływa także na ogólny stosunek do Ukraińców w Polsce – przekazał ambasador Bodnar.
-
Biskup apeluje po ataku w Jarosławiu. „Nie do pogodzenia”
-
Atak nożownika w klasztorze. Nowe ustalenia śledczych o podejrzanym













