-
W 1980 roku populacja skalinków czarnych liczyła pięć osobników, z których tylko jedna samica mogła się rozmnażać.
-
Obecnie na wyspach Chatham żyje 350 przedstawicieli tego gatunku, który nadal jest uważany za krytycznie zagrożony.
-
Program rozmnażania w niewoli oraz oczyszczenie wysp z inwazyjnych ssaków umożliwiły zwiększenie liczebności ptaków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nowa Zelandia ma bardzo oryginalną, ale też wrażliwą faunę, złożoną głównie z ptaków. Lata izolacji tych wysp sprawiły, że nie dotarły tu niemal żadne ssaki, by ewoluować. Nowa Zelandia ma tylko dwa rodzime gatunki ssaków – to nietoperze. Miejsce pozostałych np. kopytnych, naczelnych, drapieżnych zajęły ptaki, które zaczęły niekiedy przypominać ssaki i zachowywać się jak one. Przykładami są kiwi czy papugi kea.
Ten wrażliwy ptasi ekosystem nie znał ssaków, więc gdy pojawiły się te inwazyjne, zaczęły się problemy. Szczury, lisy, koty, gronostaje, oposy i inne wykończyły wiele ptaków, inne znalazły się na krawędzi wymarcia. Nowa Zelandia walczy o ich ocalenie, a konkurs na Ptaka Roku ma w tym pomóc.
Jest przeprowadzany przez nowozelandzką organizację ochrony przyrody Forest & Bird. Ma podnieść świadomość na temat zagrożeń dla wielu gatunków rodzimych ptaków. Konkurs ten we wcześniejszych latach wygrywały gatunki walczące o przetrwanie. Rok temu był to sokół nowozelandzki, w 2024 r. – skrajnie rzadki pingwin żółtooki. W tym roku to skalinek czarny, który już prawie wymarł na Nowej Zelandii.
Z ostatnich pięciu ptaków udało się odtworzyć gatunek
W 1980 r. żyło ostatnich pięć ptaków tego gatunku, co czyniło go jednym z najrzadszych, o ile nie najrzadszym gatunkiem na świecie. Mieszkały one nie tyle w samej Nowej Zelandii, co położonych niedaleko wyspach Chatham. To endemity tej wyspy.
W tym gronie znajdowała się jedna płodna para – samica Old Blue i samiec Old Yellow. Niesłychane, że z tej szczątkowej grupy udało się odtworzyć gatunek. Dzisiaj żyje 350 skalinków czarnych. Nadal ptak jest uważany za krytycznie zagrożony wymarciem, ale jednak sytuacja jest o wiele lepsza niż pół wieku temu. Jest szansa, że mały i puchaty ptak przetrwa.
To kandydat na maskotki. Jest maleńki, ma wielkość wróbla, a okrągłą sylwetką przypomina rudzika albo raniuszka. W oczy rzuca się czarny kolor maleństwa, które należy do nieznanej w Europie rodziny skalinkowatych. Te nieduże ptaki mieszkają w Australii, na Nowej Zelandii i wyspach Oceanii. Należą do niej gwizdacze, piechotki, muchóweczki, krzakory i właśnie skalinki. Niektóre z nich są kolorowe, inne czarne. Zresztą czarne pióra są obecne u większości gatunków tych małych ptaków.
Skalinki czarne były rozmnażane w niewoli i teraz będą wypuszczane na Chatham. To dziesięć wysp leżących na wschód od Nowej Zelandii, z czego dwie największe Chatham i Pitt są zamieszkane. Według Forest & Bird, obie wyspy mają rezerwaty prawie w pełni przygotowane do tego, by ptaki mogły tam komfortowo żyć. Gatunek ten potrzebuje koron drzew zapewniających osłonę oraz dużej liczby bezkręgowców stanowiących pożywienie, a także środowiska pozbawionego dzikich kotów, szczurów i oposów. Oczyszczenie Chatham z tych ssaków było warunkiem uratowania skalinka.















