Ostatnie dni to intensyfikacja dyplomatycznych działań Kremla. W nieformalnym liście Federacji Rosyjskiej do NATO, do którego dotarła agencja Reutera, Rosja ostrzegła, że będzie gotowa sięgnąć po broń nuklearną, jeśli zachodni sojusz wojskowy podejmie próbę odcięcia Królewca.
„Rosja będzie gotowa użyć pełnego arsenału sił i zdolności, jakie ma do dyspozycji, w tym broni jądrowej, aby bronić swojego terytorium, jeśli kraje NATO podejmą jakąkolwiek próbę mającą na celu odizolowanie obwodu królewieckiego od reszty kraju” – brzmi treść dokumentu.
– Mogę potwierdzić, że Rosja wysłała nieformalny list do NATO, na który odpowiedzieliśmy. Zdecydowanie potępiamy groźby użycia siły każdego użycia siły zbrojnej, w tym każdą nieodpowiedzialną retorykę jądrową – oświadczyła Allison Hart, rzeczniczka Sojuszu, cytowana przez niemiecką telewizję N-tv.
Zapytany o tę sprawę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow uważa, że to nic niezwykłego.
– To całkowicie naturalne, że nasi dyplomaci starają się przypomnieć gorącym głowom w Europie o naszych dokumentach politycznych dotyczących tej sprawy – wskazał Pieskow.
Ławrow o sprawie polskiej: Mamy doktrynę wojenną
Rosyjska dyplomacja rzeczywiście wchodzi na nowy retoryczny poziom, również ustami Siergieja Ławrowa. Szef MSZ Rosji został zapytany bezpośrednio o Polskę, która jest zainteresowana produkcją rakiet do systemów Patriot. Jego komentarz był krótki.
– Mamy doktrynę wojenną w tej sprawie. Prezydent (Władimir Putin – red.) wielokrotnie się do niej odwoływał. Zachęcam do dokładnego zapoznania się z odpowiednim rozdziałem tego kluczowego dokumentu – uznał, cytowany przez TASS.
Przeczytaliśmy ten dokument, czyli rosyjską doktrynę wojenną. Problem z nią jest jednak taki, że Rosja ma bardzo duże pole do interpretacji.
To prezydent Federacji Rosyjskiej może intencjonalnie odebrać przypadkowe działanie jako gest wrogi wobec Rosji. A to może stać się powodem do reakcji.
W dodatku potencjalnych pretekstów w rosyjskiej doktrynie jest bardzo dużo. Dotyczą one nie tylko samej Rosji, ale też jej sojuszników czy sąsiadów. Słowem: trudno w rosyjskiej doktrynie wojennej znaleźć zapisy, które nie dawałyby Moskwie powodów do zaniepokojenia i reakcji.
Co znajduje się w rosyjskiej doktrynie wojennej?
– Taka to doktryna, że wszystko może być powodem do wojny – mówi Interii prof. Daniel Boćkowski, ekspert zajmujący się bezpieczeństwem.
– Według tej doktryny Rosja może poczuć się zagrożona, jeśli na jakiejś ziemi postawi się czołg, albo przesunie trzech żołnierzy. Albo wyprodukuje rakiety lub drony, a może nawet postawi się nowy słup na granicy. Katalog jest bardzo szeroki. Szkoda na to reakcji, bo te wypowiedzi mają działać przede wszystkim w sferze propagandowej i utrwalać w świadomości społecznej określony obraz – uważa naukowiec z Uniwersytetu w Białymstoku.
– Doktryna rosyjska jest bardzo prosta: wszystko, co nie podoba się Rosji, stanowi zagrożenie. A skoro istnieje zagrożenie, to – mówiąc kolokwialnie – dają sobie prawo do użycia broni atomowej w ostateczności. Wszystko jest powodem do wojny, bo Rosja to rzekomo tak „miłujący pokój” kraj, że wszystkiego się obawia i dlatego gotowa jest wszystko zniszczyć – tłumaczy ekspert.
– Z jednej strony wciąż wierzy, że jest superpotęgą, a z drugiej zdaje sobie sprawę, że robi coraz mniejsze wrażenie. Rosyjskie „czerwone linie” zaczynają przypominać znany żart o tysiącu poważnych chińskich ostrzeżeń – przypomina prof. Boćkowski.
Rosja raz jeszcze używa argumentów jądrowych, co nie jest nowością. Nowe jest w tym przypadku to, że jej działania są skoordynowane – z jednej strony nieformalny list do NATO, a z drugiej jednoznaczna wypowiedź Ławrowa. Czy jest się czym niepokoić?
– To typowe działanie rosyjskiej propagandy oraz struktur politycznych i siłowych. Według Rosji wszystko stanowi zagrożenie, a wszyscy powinni się rozbroić, poddać i podporządkować. To typowe straszenie i sugerowanie, że mogą zrobić wszystko. Nie warto się tym przejmować, bo to standard – z dotychczasowych rosyjskich ostrzeżeń i zakazów można by stworzyć encyklopedię – podkreśla prof. Boćkowski.
Łukasz Szpyrka













