Porozumienie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem dotyczące dostaw paliwa z Rosji wywołało kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. Do decyzji amerykańskiego prezydenta odniósł się również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Jego zdaniem zapowiadane dostawy nie są na tyle duże, aby istotnie wpłynąć na sytuację na rynku paliw.
Trump zadeklarował wprowadzenie na rynek amerykański i globalny ponad 300 tys. ton oleju napędowego pochodzącego z Rosji. W rozmowie na antenie TVN24 Domański podkreślił, że skala planowanej transakcji jest niewielka zarówno w odniesieniu do rosyjskiego eksportu, jak i amerykańskiego importu. Zwrócił również uwagę na sprzeciw, jaki propozycja wywołała w samych Stanach Zjednoczonych.
Rosyjski olej napędowy nie zmieni sytuacji na rynku?
Minister finansów i gospodarki ocenił, że wielkość zapowiadanych dostaw nie powinna znacząco wpłynąć na globalny handel paliwami. W jego opinii ponad 300 tys. ton to ilość zbyt mała, aby zmienić dotychczasową sytuację rynkową.
– To nie są istotne ilości ani z punktu widzenia eksportu Rosji, ani z punktu widzenia importu Stanów Zjednoczonych – powiedział Domański w „Rozmowie Piaseckiego”. Podkreślił, że nie spodziewa się, aby porozumienie doprowadziło do istotnych zmian w układzie sił na rynku paliw.
Polska nie zmieni stanowiska wobec Rosji
Szef resortu finansów i gospodarki zaznaczył, że decyzja amerykańskiego prezydenta nie wpływa na dotychczasową politykę Polski wobec Moskwy. Warszawa nadal opowiada się za zwiększaniem presji ekonomicznej na Rosję i popiera przyjmowanie kolejnych pakietów sankcji.
Domański przekonywał, że ograniczenia gospodarcze przynoszą oczekiwane rezultaty. Jego zdaniem pogarszająca się kondycja rosyjskiej gospodarki świadczy o skuteczności dotychczasowych działań podejmowanych przez państwa nakładające sankcje.
Sankcje mają ograniczać finansowanie wojny
Minister wskazał, że sytuacja ekonomiczna Rosji stopniowo się pogarsza. W jego ocenie problemy gospodarcze ograniczają środki, które władze na Kremlu mogą przeznaczać na prowadzenie wojny przeciwko Ukrainie.
– Sytuacja gospodarcza w Rosji właściwie z kwartału na kwartał się pogarsza – stwierdził Domański. Dodał, że zmniejszanie możliwości finansowania rosyjskiej agresji powinno pozostawać wspólnym celem państw wspierających Ukrainę.
Co Polska może zrobić po decyzji Trumpa?
Minister został również zapytany, dlaczego Stany Zjednoczone, będące najważniejszym sojusznikiem Polski, decydują się na handel z Rosją. W odpowiedzi zaznaczył, że polskie władze powinny koncentrować się przede wszystkim na działaniach, na które mają bezpośredni wpływ.
Chodzi zarówno o decyzje podejmowane samodzielnie przez Warszawę, jak i o inicjatywy realizowane wspólnie z pozostałymi państwami Unii Europejskiej. Domański wymienił w tym kontekście dalsze sankcje gospodarcze oraz przeciwdziałanie próbom ich omijania.
Porozumienie Trumpa nie zmienia polskich priorytetów
Wypowiedzi ministra wskazują, że Polska zamierza kontynuować dotychczasowy kierunek polityki wobec Rosji niezależnie od decyzji podejmowanych w Waszyngtonie. Priorytetem pozostaje zwiększanie presji gospodarczej na Moskwę.
Jednocześnie Domański nie przewiduje, aby zapowiadane przez Trumpa dostawy ponad 300 tys. ton rosyjskiego paliwa istotnie zmieniły sytuację na rynku. W jego ocenie znacznie ważniejsze pozostaje konsekwentne egzekwowanie ograniczeń ekonomicznych, które mają zmniejszać możliwości finansowania wojny przez Rosję.














