Druga tura wyborów na prezydenta Krakowa odbyła się w niedzielę (11 października). Krakowianie od godziny 7 do 21 mogli zagłosować na wybranego przez siebie kandydata: Łukasza Gibałę z komitetu Kraków dla Mieszkańców lub senatorkę KO, popieraną także przez PSL, Monikę Piątkowską. Państwowa Komisja Wyborcza podała wyniki po przeliczeniu wszystkich głosów z 454 komisji. Gibałę poparło 62,12 proc. mieszkańców miasta, a Monikę Piątkowską 37,88 proc., o czym pisaliśmy w Gazeta.pl.
W poniedziałek rano (12 października) podczas konferencji prasowej wyniki wyborów w Krakowie skomentował Jarosław Kaczyński. – Przegrał Tusk, przegrała Koalicja Obywatelska – rozpoczął przemówienie prezes PiS. Podkreślił, że choć w kampanię wyborczą zaangażowało się wielu czołowych polityków z rządu, to ostateczna różnica w wyniku kandydatów jest bardzo duża.
Zdaniem Kaczyńskiego taki wynik jest podsumowaniem wieloletnich rządów Platformy Obywatelskiej w Krakowie, a przyczyny zwycięstwa Łukasza Gibały „zamykają się w słowach: Byle nie Tusk”. Hasło to było również wyświetlane za plecami prezesa PiS podczas konferencji prasowej.
Kaczyński: jeśli w Krakowie było prawie 25 proc. różnicy, to w Polsce może być jeszcze więcej
– To bardzo ważne wydarzenie, z którego trzeba wyciągnąć wnioski. Można wygrać, można odrzucić tę tragiczną pod każdym względem dla Polski politykę, ale pod jednym warunkiem. Tym warunkiem jest po prostu gotowość do jednoczenia się, gotowość do przechodzenia do porządku dziennego nad różnego rodzaju, nawet daleko idącymi różnicami – mówił Kaczyński.
Prezes PiS przekonywał również, że jeśli w Krakowie było prawie 25 proc. różnicy w głosach na kandydatów, to w całej Polsce może być jeszcze więcej. Zaznaczył jednak, że „oczywiście to nie jest żadna gwarancja, to jest takie dosyć luźne rozumowanie”.
– Jest to poważna przesłanka, żeby sądzić, że poparcie dla tych, którzy rządzą, jest już poparciem naprawdę mniejszościowym. Tylko trzeba umieć to wykorzystać. W Krakowie potrafiono to zrobić, mam nadzieję, że to się uda także w skali całego kraju – zaznaczył Kaczyński. Według lidera PiS Polska znajduje się obecnie w kryzysie „praworządności, demokracji i finansów publicznych”.
Referendum w Częstochowie
Kaczyński zaznaczył również, że kolejna ważna próba odbędzie się za tygodnie w Częstochowie. W niedzielę 25 października odbędzie się tam referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka i rady miasta. Na Matyjaszczyku ciążą prokuratorskie zarzuty korupcyjne, jest objęty zakazem pełnienia funkcji i zakazem wstępu do urzędu miasta.
Głównym zarzutem wobec Rady Miasta Częstochowy, w której większość ma Lewica i Koalicja Obywatelska, jest nieprzegłosowanie uchwały o referendum ws. odwołania prezydenta miasta. Wówczas nie byłoby konieczności zbierania podpisów poparcia pod wnioskiem mieszkańców.
„Koszty referendum o odwołanie władz – prezydenta i rady miasta są pokrywane z budżetu jednostki samorządu terytorialnego. Radni na sesji w Częstochowie pytali, dlaczego 816 tys. zł ma pójść z funduszy na miejskie drogi i ulice” – opisywała „Wyborcza”.













