Jak ustalił serwis OKO.press, wraz z początkiem listopada ma się zebrać pełny skład Sądu Najwyższego, aby przyjąć uchwałę, która zakazuje podważania statusu tzw. neosędziów. Z wnioskiem w tej sprawie wystąpił pełniący obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński, który jest zaliczany do grona sędziów, którzy zostali powołani na stanowiska z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa po 2017 roku. Przypomnijmy, sposób powoływania członków tego organu jest przedmiotem sporu ws. niezależności polskiego sądownictwa.

Bieniek o planach Kapińskiego. „Podąża drogą pana Święczkowskiego”


Bohdan Bieniek, sędzia Sądu Najwyższego z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w rozmowie z „Faktem” stwierdził, że takie działanie Kapińskiego „może być powiązane z wrześniowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego”.


Jak przypomniał, „Trybunał uznał wówczas za niekonstytucyjne badanie niezawisłości i statusu sędziów powołanych z udziałem neoKRS w ramach tak zwanego testu bezstronności”.


– Prezes Kapiński podąża drogą pana Święczkowskiego i zamierza domknąć system za pomocą uchwały. Wcześniej podejmował już działania, które prowadziły do odmowy rejestrowania wniosków o przeprowadzenie testu. Teraz chce formalnie zamknąć tę kwestię. To powtórka z ustawy kagańcowej – ocenił Bieniek.


Sędzia podkreślił, że jeśli dojdzie do dyskusji na temat zapowiadanej uchwały, spodziewa się, że wezmą w niej udział wszyscy nowi sędziowie. Sam nie zamierza jednak brać udział w spotkaniu.


– Nie zasiadam w składach obarczonych wadą. Nie można siadać do stołu z osobami, których status budzi wątpliwości. I nie jest to moje uprzedzenie ad personam. Chodzi wyłącznie o ułomną procedurę prawną. Nie mam wątpliwości, że nie wolno przechodzić nad tą sprawą do porządku dziennego. Jeśli dziś przymkniemy oko na takie działania, w przyszłości łamanie prawa może się powtarzać. Tę sytuację trzeba uporządkować – dodał.

Kapiński o tzw. neosędziach. „Pejoratywne określenie”


W rozmowie z Radiem Zet Zbigniew Kapiński odniósł się do określenia niektórych prawników, mianem neosędziów. – Dla mnie jest to pejoratywne określenie. Nie ma neosędziów, są sędziowie RP. Wszyscy są sędziami i nie ma dla mnie tutaj żadnego pola do dyskusji w tym zakresie – stwierdził.


Z kolei w rozmowie z Wirtualną Polską przekazał: – Przeszedłem w swoim życiu procedurę przed czterema różnymi składami Krajowej Rady Sądownictwa. W każdym wypadku byłem bardzo dobrze oceniany. Nikt – do dzisiaj – nie kwestionował mojej niezawisłości, rzetelności, uczciwości. Niczego w swoim życiu nie zawdzięczam jakiejkolwiek władzy politycznej.

Udział