Przypomnijmy, 11 października poznaliśmy wyniki drugiej tury przyspieszonych wyborów prezydenckich w Krakowie. Znaczną większością głosów zwyciężył miejski radny, założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, Łukasz Gibała. W walce o fotel włodarza pokonał Monikę Piątkowską, wspieraną m.in. przez KO.
Gibała wybrany na prezydenta Krakowa. „Efekt błędu Donalda Tuska”
W rozmowie z „Faktem” do wyników wyborów w stolicy Małopolski odniósł się prof. Antoni Dudek. Według politologa na wygraną krakowskiego radnego miała wpływ decyzja premiera dotycząca wyboru kandydatki, którą popierał obóz rządzący.
– Zwycięstwo Gibały to efekt błędu Donalda Tuska, który zamiast niezależnego przedsiębiorcy lub rektora którejś z krakowskich uczelni wolał postawić na partyjną działaczkę. Ułatwił w ten sposób znacząco sukces Gibale – ocenił prof. Dudek.
Jednocześnie stwierdził, że „nie należy przeceniać znaczenia tego wydarzenia dla ogólnopolskiej polityki”. – To ledwie drobna potyczka, której w dodatku nie wygrał główny przeciwnik Tuska, czyli prawica – dodał.
Z kolei we wcześniejszej rozmowie z Wirtualną Polską, jeszcze przed druga turą wyborów, stwierdził, że „od momentu, jak Donald Tusk, który przecież jest człowiekiem doświadczonym politycznie, zdecydował się ogłosić jej kandydaturę w ogrodach Kancelarii Premiera, a nie w Krakowie, to było jasne, że tak naprawdę nie przywiązuje do tego zbyt dużej wagi”.
Ekspert o kandydatach na urząd prezydenta Krakowa
W rozmowie z „Wprost” dr Jacek Kloczkowski, politolog, prezes krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej ocenił, że w drugiej turze wyborów prezydenckich w Krakowie „spotkali się kandydaci, którzy sami z siebie nie wywoływali wielkich emocji”.
– Po jednej stronie mieliśmy ową mało w Krakowie znaną, niekojarzoną szerzej z niczym kandydatkę Koalicji Obywatelskiej, choć o zaskakująco bujnym życiorysie partyjnym. Po drugiej kandydata lokalnie dobrze znanego, którego kandydowanie na ten urząd zdążyło się już wpisać w miejski pejzaż, przez co też w dużej mierze zapomniano o jego udziale w polityce ogólnopolskiej pod wzbudzającymi największe, w tym złe, emocje szyldami partyjnymi – stwierdził politolog.
Dodał także, że „z perspektywy niejednego przeciętnego mieszkańca Krakowa kwestia, czy wygra ten, czy tamten kandydat nie była więc sprawą na ostrzu noża”.













