Nowa rzeczniczka prasowa Białego Domu Katie Zacharia poinformowała we wtorek (13 października), że Kimberly Guilfoyle, mianowana przez Donalda Trumpa ambasadorka USA w Grecji, została poproszona o rezygnację ze stanowiska. Jak opisuje Associated Press, powodem była „ostra krytyka za zarzuty dotyczące niewłaściwych, a być może nielegalnych zachowań przed i w trakcie swojej kadencji w Atenach”. Guilfoyle to również była narzeczona syna prezydenta Trumpa – Donalda Jr.

W poniedziałek Donald Trump wyraził swoje niezadowolenie z doniesień o rzekomym zachowaniu Guilfoyle. – Cóż, rozważamy to – powiedział prezydent USA dziennikarzom w Białym Domu w kontekście odejścia ambasadorki ze stanowiska. – Nie jesteśmy szczęśliwi – dodał.

Zobacz wideo Wieliński: To jest absurd. Ale ile rzeczy absurdalnych zrobił Trump

Media: Ambasadorka USA w Grecji prosiła republikańskiego polityka o 100 tys. dolarów

„Wall Street Journal” podał w ubiegłym tygodniu, że Guilfoyle namawiała republikańskiego działacza, by przelał 100 tys. dolarów na jej rachunek w American Express w taki sposób, aby nie pozostawić śladu. Polityczka oferowała dostęp i wpływ na ludzi Trumpa. 

Dziennik opisał relacje Guilfoyle z republikańskim politykiem i darczyńcą Erikiem Detersem, byłym kandydatem do Kongresu i zdyskredytowanym prawnikiem z Kentucky. Jak wynika z twierdzeń Detersa oraz wiadomości przekazywanych między nim a Guilfoyle na Signalu, działacz płacił jej za lobbing w swoich prywatnych sprawach między innymi w fiskusie i wymiarze sprawiedliwości. Miało to miejsce jeszcze przed objęciem przez nią posady ambasadora w Atenach.

Guilfoyle miała chwalić się, że może wpływać na wszelkich ludzi z administracji Trumpa – od prokuratora generalnego po szefa FBI. Według informacji opublikowanych przez „The Wall Street Journal” tuż przed zatwierdzeniem jej nominacji przez Senat poprosiła Erica Detersa o wpłatę 100 tys. dolarów na spłatę zadłużenia na karcie kredytowej American Express.

Miała tłumaczyć, że w ten sposób nie pozostanie żaden ślad transakcji. Sugerowała również, że pieniądze miały być zapłatą za wcześniejsze usługi. Deters odmówił, argumentując, że Guilfoyle nie wyświadczyła mu obiecanych „przysług”. Przyznał też, że gdyby przekazał jej pieniądze, jego żona mogłaby się z nim rozwieść.

„Co za koszmar z ciebie, stracę ambasadorstwo”

Wcześniej w innych wiadomościach kobieta ganiła Detersa za pozostawianie „papierowego śladu” i omawianie spraw związanych z ich działalnością poprzez wiadomości tekstowe. „Co za koszmar z ciebie, dosłownie przez ciebie stracę ambasadorstwo, przestań pisać” – napisała w jednej wiadomości.

Deters, 63-letni prawnik i współwłaściciel sieci pizzerii Snappy Tomato, twierdzi, że od 2020 roku zapłacił Guilfoyle około 300 tys. dolarów za wystąpienia na organizowanym przez siebie wydarzeniu. Po wyborach w 2024 roku miał prosić ją o pomoc w sprawach osobistych – między innymi o interwencję w Departamencie Sprawiedliwości w sprawie ekstradycji z Pakistanu lekarza Abubakara Atiqa Durraniego oraz o kontakt z komisarzem urzędu skarbowego (IRS) Billym Longiem w związku z kontrolą jego odliczeń podatkowych. Zaoferował też jej do miliona dolarów, jeśli załatwi mu wywiad u prawicowego publicysty Tuckera Carlsona. Carlson powiedział gazecie, że nigdy nie słyszał o Detersie.

Adwokat Guilfoyle Jesse Binnall zakwestionował autentyczność wiadomości, nie podając szczegółów. 

Inne kontrowersje

To już kolejna kłopotliwa publikacja na temat obecnej przedstawicielki USA w Atenach, którą jeszcze niedawno odwiedzający Grecję szef dyplomacji Marco Rubio chwalił jako „mocną ambasadorkę”.

Pod koniec września „WSJ” opisał, że Guilfoyle, która objęła placówkę w Atenach w listopadzie 2025 roku, podczas wizyt w krajach bałkańskich nakłaniała tamtejsze rządy do współpracy z greckim koncernem budowlano-energetycznym Aktor. Na spotkania zabierała Christosa Marafatsosa, lobbystę tej firmy, któremu Aktor miał zapłacić 160 tys. dolarów. Guilfoyle miała też grozić greckiemu ministrowi energii, że może doprowadzić do upadku rządu w Atenach, sugerując, że to samo zrobiła w Rumunii, doprowadzając do zmiany rządu.

Na początku października Demokraci z komisji spraw zagranicznych Senatu i Izby Reprezentantów zażądali od Departamentu Stanu wyjaśnień. Wiceszef komisji Gregory Meeks ocenił, że jeśli doniesienia są prawdziwe, ambasadorka „nie nadaje się” do reprezentowania USA i powinna zostać odwołana.

Współautor: Oskar Górzyński (PAP)

Udział