Naukowcy pod kierunkiem historyka ekonomii Davide Cantoniego z Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana (LMU) w Monachium przeanalizowali i zestawili ze sobą historyczne wyniki wyborów do Reichstagu z marca 1933 roku z rezultatami wyborów do Bundestagu z 2025 roku. Z analizy wynika, że w ponad połowie niemieckich gmin występuje wyraźna zbieżność.
Naukowcy wskazują na zależności
Okazało się, że w ponad połowie niemieckich gmin poparcie dla obu ugrupowań – obecnie i przed laty – rozkłada się niemal identycznie. Gdy przyjrzymy się szczegółom, w co piątej gminie zarówno naziści w przeszłości, jak i AfD dzisiaj zdobyły bardzo wysokie poparcie, w kolejnej co piątej gminie obie partie odnotowały słabe wyniki, a w następnej jednej piątej gmin oba ugrupowania uzyskały średnie, przeciętne rezultaty.
Poparcie dla skrajnej prawicy utrzymało się m.in. we wschodniej części Bawarii, Wschodniej Westfalii-Lippe, północno-wschodniej Hesji, Palatynacie oraz na wybranych terenach przygranicznych. Naukowcy szybko wskazali, że są to głównie obszary wiejskie i słabsze pod względem gospodarczym.
Badacze wskazują. „To ludzie głosują, nie regiony”
Eksperci przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt pochopnych i uproszczonych wniosków z samych statystyk. – Przede wszystkim to ludzie głosują na partie, a nie gminy i nie regiony – powiedział Kai Arzheimer, politolog z Uniwersytetu w Moguncji, w rozmowie z dziennikiem „Sueddeutsche Zeitung”.
Zdaniem ekspertów kluczem do zrozumienia tego zjawiska są podobne lęki społeczne, które pojawiają się w określonych grupach ludności na przestrzeni lat. – Wyborczynie i wyborcy AfD czują się zagrożeni przez imigrację, przez zmianę społeczną. To ludzie z wielkim lękiem przed przyszłością – dodał Arzheimer.
Eksperci przypominają, że w 1933 roku na NSDAP głosowali przede wszystkim ludzie pracujący, którzy panicznie obawiali się utraty pracy i degradacji społecznej. Dziś poparcie dla skrajnej prawicy mogą zwiększać obawy dotyczące kryzysów i zmian obyczajowych.
Źródło: PAP












