-
Stany Zjednoczone zaktualizowały ostrzeżenia dla podróżujących na Bliski Wschód, wprowadzając czwarty stopień zagrożenia dla Libanu i Iraku.
-
Departament Stanu nakazał rodzinom rządowych pracowników opuszczenie Arabii Saudyjskiej oraz zredukował personel w ambasadach w Jordanii, Libanie, Katarze i ZEA.
-
Jemeńscy rebelianci Huti wystrzelili dwa pociski balistyczne w stronę Arabii Saudyjskiej oraz zaatakowali bazę morską i obóz wojskowy w Adenie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Placówki dyplomatyczne Stanów Zjednoczonych wydały serię aktualizacji alertów dotyczących podróżowania na Bliski Wschód. Waszyngton swoje obawy argumentuje „nasileniem się agresji” Hutich.
Zaktualizowane zalecenia dla podróżujących Amerykanów wydano w odniesieniu do państw:
-
Arabii Saudyjskiej,
-
Kataru,
-
Zjednoczonych Emiratów Arabskich,
-
Bahrajnu,
-
Iraku,
-
Libanu,
Bliski Wschód. USA zaktualizowały ostrzeżenia dla Amerykanów
Najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia głoszący „nie podróżuj” dotyczy Libanu i Iraku. Z kolei trzeci stopień „rozważ podróżowanie” obejmuje Bahrajn, Izrael, Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar.
Jak czytamy, Departament Stanu nakazał pracownikom rządu Stanów Zjednoczonych oraz ich rodzinom, aby opuścili Arabię Saudyjską, ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa. Pracownicy ci potrzebują specjalnego pozwolenia, aby korzystać z tamtejszego lotniska czy wjechać do poszczególnych miast. Zakazano im także zbliżania się do granicy z Jemenem.
Pracowników rządu USA przebywających w Bahrajnie powiadomiono natomiast, że w związku ze zmieniającą się sytuacją w zakresie bezpieczeństwa „mogą zostać wprowadzone dodatkowe zmiany w rozmieszczeniu personelu amerykańskiego podlegającego szefowi misji”. Podobny komunikat wydano dla innych regionów.
Rośnie napięcie na Bliskim Wschodzie. Huti zaatakowali w Arabii Saudyjskiej
W sobotę saudyjska Obrona Cywilna poinformowała, że przechwyciła dwa pociski balistyczne wystrzelone przez jemeńskich Huti. Leciały one w kierunku Mekki i Medyny, a ich szczątki spadły w kilku miejscach, m.in. w Dżuddzie, Taifie i Rabighu.
Wcześniej wspierani przez Iran bojownicy przekazali, że zaatakowali jemeńskie miasto Aden, które jest tymczasową siedzibą rządu wspieranego przez Arabię Saudyjską.
Huti twierdzą, że uderzyli tam w bazę morską i obóz wojskowy Al-Nasr nadzorowany przez siły saudyjskie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Jemenu, na które powołuje się agencja AFP, poinformowało, że celem ataku była siedziba straży przybrzeżnej i budynek znajdujący się w innym miejscu.
Od kilku dni sytuacja na Bliskim Wschodzie ponownie staje się napięta. Media przekazały, że amerykański wywiad ostrzegł sekretarza stanu Marka Rubia o irańskich planach ataków przeciwko dyplomatom USA w regionie.
W ambasadach w Jordanii, Libanie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich ogłoszono redukcję personelu. Dzieje się to na tle przygotowań Waszyngtonu do wznowienia potężnych uderzeń na Iran, co zapowiadał Donald Trump.
Źródła: AFP, Reuters, Interia













