We wrześniu 2025 roku, Szymon Hołownia, założyciel Polski 2050, zapowiedział, że nie będzie ponownie ubiegał się o stanowisko szefa partii. W pierwszej turze wewnętrznych wyborów w styczniu 2026 roku walczyli o partyjne przywództwo: była ministerka funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz posłowie: Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Do drugiej tury przeszły Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska. Głosowanie zostało jednak unieważnione ze względu na problemy techniczne i – jak wyjaśniało ugrupowanie – „duże prawdopodobieństwo, że „miejsce miała zewnętrzna próba ingerencji w wewnętrzny proces wyborczy partii”. Po powtórzonym głosowaniu wybory na przewodniczącą wygrała Pełczyńska-Nałęcz. 

Zobacz wideo Kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz? Hołownia: Ja również mam kandydatów

Paulina Hennig-Kloska niedługo później opuściła Polskę 2050 i wraz z grupą parlamentarzystów utworzyła Klub Parlamentarny Centrum, a następnie Stowarzyszenie Centrum Polska. Później środowisko Centrum Polska połączyło się z Unią Europejskich Demokratów (UED), tworząc partię polityczną Unia Centrum, której przewodniczącą została Hennig-Kloska.

Kasprzyk o „sfałszowanych wyborach” w Polsce 2050

Jednym z członków Unii Centrum jest poseł Rafał Kasprzyk, który podczas poniedziałkowej rozmowy w Polsat News zasugerował, że styczniowe wybory w Polsce 2050 zostały „sfałszowane przez Katarzynę Pełczyńską Nałęcz”. – Sfałszowane? – zapytała prowadząca Agnieszka Gozdyra.

– Oczywiście. No przecież to jest tajemnica Poliszynela, że ta przerwa techniczna była spowodowana pewnymi działaniami z zewnątrz, które ktoś sprowokował – powiedział polityk.

– Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz sfałszowała wybory w partii, żeby je wygrać? – dopytywała prowadząca „Debatę Gozdyry”.  

– Myślę, że jest to bardzo prawdopodobny wariant. Ja jestem co do tego przekonany – odpowiedział poseł.

Kasprzyk przyznał, że nie ma dowodów na poparcie swojej tezy. Opowiedział jednak o kulisach głosowania. – Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdzie są jakieś wyniki i ktoś ma do nich wgląd, nagle zostało to głosowanie przerwane, a później dowiedzieliśmy się, że zostało tam kilka tysięcy głosów gdzieś zabukowane – opowiadał poseł w Polsat News.

Kasprzyk stwierdził również, że sprawa „była długo wyjaśniana, tak żeby jej nie wyjaśnić”. – Natomiast powtórzyła się przy kolejnej Radzie Krajowej. Wtedy ja osobiście pracowałem nad tym systemem. Zauważyliśmy, że ktoś zdalnie z zewnątrz wyłączył możliwość głosowania. Ja ją przywróciłem, ponieważ w gronie upoważnionych byłem w komisji skrutacyjnej, podjęliśmy decyzję, że uruchamiamy dalej. Ktoś ingerował z zewnątrz. Ktoś, kto miał do tego dostęp. Niewiele osób i tylko zaufane miały do tego dostęp – powiedział poseł w Polsat News.

Prokuratura umorzyła śledztwo

Przypomnijmy, że zarząd Polski 2050 złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Pod koniec maja śledczy umorzyli śledztwo. Powodem był brak danych, które dostatecznie uzasadniałyby podejrzenia zarządu.

„Nie została dokonana żadna zmiana danych informatycznych, nie doszło do żadnego ataku ani ingerencji osób trzecich. System działał prawidłowo. Nie odnotowano oddania żadnych głosów nadmiarowych ani nieautoryzowanych. Ponadto, w trakcie dochodzenia ustalono, iż formularz ankiety był udostępniony w trybie wymagającym zaproszenia e-mail oraz tokenu dostępu. Dostęp do formularza nie był przewidziany jako publiczny dostęp bezpośredni” – poinformował rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba.

Co dalej z Pełczyńską-Nałęcz?

Ministerka funduszy i polityki regionalnej złożyła dymisję. „Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki” – wyjaśniła w serwisie X po głosowaniu w sprawie dwukadencyjności samorządów. „Dwukadencyjność samorządów została utrzymana. Tak zdecydował dziś Sejm. Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75 proc. Polaków dojdzie do skutku! Stało się to jednak pomimo głosów Koalicji 15 października. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna” – napisała posłanka.

Zarząd usunął Pełczyńską-Nałęcz z partii za „działanie na szkodę partii oraz wbrew uchwałom organów statutowych partii”. 

Udział