Jorge Guales, 53-letni Kolumbijczyk, jechał siódmym wagonem jednego z pociągów. W pewnym momencie skład się zatrzymał, potem – jak relacjonuje „El País” – nastąpiło uderzenie. – potworny huk – relacjonuje mężczyzna. Z kolejnych sekund pamięta niewiele. Część pasażerów uderzyła w fotele, na podłogę posypały się przedmioty. Mężczyzna wyjrzał przez okno i zobaczył dym. Drzwi były otwarte, więc wysiadł i pomógł wyjść innym. Gdy się odwrócił, zobaczył zmiażdżone wagony. 

Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Jednego z pasażerów uratował spacer

Inna pasażerka, Eduarda, podróżowała z dwoma kotami. Hiszpańskiemu radiu Hoy por Hoy powiedziała, że po zderzeniu słyszała krzyki i widziała płonący wagon. Pod pociągiem leżeli ludzie, którzy nie żyli.

Hiszpański dziennikarz Roberto Gómez, który jechał jednym z pociągów, powiedział z kolei, że było „skrajnie chaotycznie i bardzo dramatycznie”.

Zobacz wideo Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Miejsce tragedii widziane z lotu ptaka

Isabel Núñez, radna z pobliskiej Urdy, pomagała przyjmować rannych w miejscowej hali sportowej. Opowiedziała BBC o mężczyźnie z raną głowy, który tuż przed zderzeniem wysiadł z wagonu, żeby rozprostować nogi. To właśnie ten wagon się zapalił i tam zginęło najwięcej osób. Mężczyzna przeżył. Według radnej czuł ulgę i wdzięczność, a jednocześnie ogromny smutek.

Do madryckiego szpitala La Paz trafiło 15 lekko rannych z kontuzjami i urazami, którzy dotarli o własnych siłach. – Nie chcę wspominać, bo to było traumatyczne przeżycie. Narodziłem się na nowo – powiedział „El País” jeden z pasażerów. Inni pacjenci wzruszali się, gdy w telewizorze w poczekalni widzieli obrazy z katastrofy. – W tym wagonie byłam ja – powiedziała kobieta z opatrunkiem na całym nosie i łzami w oczach. 

W centrum pomocy dla bliskich na dworcu Santa Justa w Sewilli rodziny skarżą się, że nie dostają odpowiedzi. Ana przyszła szukać brata, który jechał jednym z pociągów, ale wyszła bez żadnej wiadomości o jego stanie ani miejscu pobytu. Została rzeczniczką rodzin ofiar. Jak podkreśliła w rozmowie z „El Pais”, rozumie, że panuje chaos, ale jej rodzice w domu są zrozpaczeni i nie wiedzą, gdzie jest ich syn. Rodzina 26-letniego policjanta Juana, który wracał ze służby rozbitym AVE, szuka informacji w mediach społecznościowych, bo w centrum w Santa Justa nikt nie udzielił jej pomocy.

Tragedia w Hiszpanii. Nie żyje co najmniej 68 osób

W środę (28 października) rano w miejscowości Urda w prowincji Toledo w środkowej Hiszpanii doszło do katastrofy kolejowej. Jak poinformowały lokalne władze, w wyniku zderzenia się dwóch pociągów linii dużych prędkości zginęło co najmniej 68 osób.

Oba składy kursowały na trasie Madryt-Sewilla. Szybki pociąg AVE, należący do państwowego przewoźnika Renfe, dostał zgodę na kontynuowanie jazdy mimo czerwonego światła z powodu pociągu prywatnego przewoźnika Iryo, stojącego na torach z przodu, co stanowiło złamanie protokołu.

Szef urzędu badającego wypadki kolejowe AITAT Gonzalo Julián Guillén Espejo-Saavedra powiedział, że jest ” za wcześnie”, by przedstawiać jakiekolwiek hipotezy. Na miejsce pojechało trzech śledczych, a dwie osoby udały się do centrum kontroli w Atocha. Minister transportu Óscar Puente powiedział, że doszło do „niewytłumaczalnego” zezwolenia pociągowi Renfe na jazdę po awarii systemu IT, mimo że na torze był inny pociąg.

Według służb ratunkowych w szpitalach przebywa 77 osób, z czego 15 jest w ciężkim stanie, jak informuje minister zdrowia Mónica García. Dziennikarka BBC Elizabeth Conway opisała, że w centrum Madrytu ustawiła się kolejka ponad stu osób chętnych do oddania krwi. 

Udział