W niedzielę (25 października) w Brazylii odbyły się wybory prezydenckie. Według ostatecznych wyników zwyciężył w nich urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva. Polityk zdobył 51,79 proc. głosów i tym wynikiem zapewnił sobie czwartą kadencję. Jego rywal, senator Flavio Bolsonaro, uzyskał 48,21 proc. Frekwencja wyniosła 80,8 proc. Bolsonaro nie uznaje jednak wyniku wyborów i zapowiedział złożenie wniosku o unieważnienie głosowania.
Dzień po wyborach policja wyznaczyła Bolsonaro 24 godziny na oddanie paszportów. Według źródeł dziennika „O Globo” i agencji Reutera polityk tego nie zrobił, dlatego dokumenty unieważniono.
We wtorek (27 października) Bolsonaro został objęty śledztwem w sprawie domniemanego zagranicznego finansowania jego kampanii wyborczej. Jak wynika z dokumentu sądowego, do którego dotarła AFP, śledczy mają ustalić „ewentualne pochodzenie, przepływ i przeznaczenie zagranicznych środków finansowych”, a także zbadać możliwe przypadki ingerencji w proces wyborczy, w tym manipulowania treściami w mediach społecznościowych.
Jeszcze tego samego dnia pojawiły się doniesienia, że Bolsonaro opuścił Brazylię i wyjechał do USA. Latynoamerykańskie media spekulowały, że w nocy z poniedziałku na wtorek przekroczył granicę z Argentyną. W środę (28 października) argentyński urząd imigracyjny poinformował jednak, że dzień wcześniej Bolsonaro wraz z rodziną przekroczył granicę w prowincji Misiones, a następnie o godz. 23.30 czasu lokalnego wsiadł do prywatnego samolotu i odleciał do Guayaquil w Ekwadorze.
Reuters podaje, że w środę o godz. 3.46 czasu lokalnego (9.46 czasu polskiego) samolot wystartował z Guayaquil, a o godz. 9.18 czasu lokalnego (14.18 czasu polskiego) ma wylądować w Miami. – Żałuję, że opuścił Brazylię, bo mógł tu zostać i udowodnić, że oskarżenia są nieprawdziwe – powiedział Lula.
Donald Trump: Wybory były bardzo dziwne. Nie stanąłem po żadnej ze stron
– Departament Stanu wyda wizy Flavio Bolsonaro i jego rodzinie, umożliwiając im wjazd do Stanów Zjednoczonych – powiedział we wtorek wysoki rangą urzędnik amerykańskiego Departamentu Stanu.
Donald Trump w środę powiedział reporterom na płycie lotniska w bazie lotniczej Joint Base Andrews, że poparłby taką decyzję. – Myślę, że to w porządku ludzie. Wybory były bardzo dziwne, myślę, że to było fatalne. Spotkały się z bardzo złymi ocenami. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się z ich rynkiem – powiedział Trump, nawiązując do spadków na giełdzie w Brazylii po wygranej Luli.
– Nie stanąłem po żadnej ze stron. Znam Lulę. Znam trochę Flavio. Bardzo dobrze znam jego ojca. Ojciec był traktowany naprawdę źle. Tak sądzą, choć sam w to nie ingerowałem. To Brazylia. Zupełnie inny kraj – dodał.
Trump mówił o byłym prezydencie Brazylii Jairze Bolsonaro, swoim ideologicznym sojuszniku. Bolsonaro odbywa obecnie karę 27 lat więzienia za przygotowywanie zamachu stanu po przegranych wyborach w 2022 roku. Trump wcześniej twierdził, że Bolsonaro padł ofiarą prześladowań sądowych.
Wybory w Brazylii. Trump: Jak sfałszowane
W poniedziałek Donald Trump ocenił, że brazylijskie wybory „wyglądały okropnie, jak sfałszowane”. -Wybory muszą być niepodważalne, a to wyglądało moim zdaniem naprawdę źle – stwierdził. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na oszustwo.
Trumpowi nie spodobało się przedłużenie głosowania. Brazylijskie władze sądownicze zdecydowały o wydłużeniu go o dwie godziny z powodu ulewnych deszczy i opóźnień autobusów. O takie rozwiązanie wnioskowali obaj kandydaci.
Decyzja wywołała chaos, jednak brazylijski sąd wyborczy oddalił skargi. Uznał, że przedłużenie głosowania nie wpłynęło na wynik wyborów.













