-
Izraelski portal Ynet ocenił, że wynik wyborów do Kongresu USA stanowi poważny cios dla Izraela i polityki premiera Binjamina Netanjahu.
-
Demokraci przejęli kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem, co według ekspertów kończy erę zdecydowanie proizraelskiego amerykańskiego Kongresu.
-
Do amerykańskiego Senatu wybrano Abdula El-Sayeda, pierwszego muzułmanina, który sprzeciwia się bezwarunkowej pomocy wojskowej dla Jerozolimy.
-
Były ambasador Izraela w USA Michael Oren ostrzegł, że nowa sytuacja polityczna zagraża współpracy wywiadowczej oraz dostawom komponentów wojskowych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Wyniki wyborów do Kongresu USA i przejęcie przez demokratów kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem są poważnym ciosem dla Izraela. To porażka nie tylko Donalda Trumpa, ale także Binjamina Netanjahu” – ocenił najpopularniejszy izraelski portal Ynet.
Napisał również, że główny wniosek ze zwycięstwa demokratów jest taki, że „Izrael, a zwłaszcza Netanjahu, stali się w USA obciążeniem w kontekście wyborczym”.
Jako dowód portal podał, że Trump ogłosił zakończenie pomocy wojskowej dla Izraela właśnie w dniu wyborów, otwiera się w nowym oknie, próbując ograniczyć straty polityczne. Demokraci uczynili bowiem krytykę Izraela jednym z elementów swojej kampanii.
Wybory w USA. Izraelski portal wprost o wynikach
Ynet podkreślił, że przez dziesięciolecia Kongres był zdecydowanie proizraelski, tymczasem obecnie zasiądzie w nim wielu polityków krytycznych wobec Izraela. Jako przykład wskazał Abdula El-Sayeda, wybranego do Senatu z Michigan, który sprzeciwia się bezwarunkowej pomocy wojskowej dla Jerozolimy i uważa, że „pieniądze te powinny służyć Amerykanom”.
Równie pesymistycznie wyniki ocenił były ambasador Izraela w USA Michael Oren na łamach najpoczytniejszego izraelskiego dziennika „Israel Ha-Jom”. Jego zdaniem zwycięstwo El-Sayeda, pierwszego muzułmanina wybranego do amerykańskiego Senatu, pokazuje kierunek zmian w Kongresie. „Zakończenie pomocy wojskowej może być dopiero początkiem” – ostrzegł Oren.
Według niego zagrożona są również: współpraca wywiadowcza, wspólne projekty zbrojeniowe i dostawy kluczowych komponentów wojskowych. Nie wykluczył ograniczeń wizowych ani sankcji na handel z izraelskimi osiedlami na okupowanym Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej.
Były ambasador Izraela komentuje wyniki wyborów w USA. Przyszłość widzi w ciemnych barwach
„Tak kończy się trwająca pół wieku epoka w stosunkach USA i Izraela, jakie znaliśmy. To, co nas czeka, pozostaje całkowicie spowite mgłą” – napisał były ambasador Oren.
Dyplomata wezwał izraelskie władze do podjęcia działań, które złagodziłyby skutki zmian w USA. Wśród nich wymienił zwalczanie przemocy żydowskich osadników wobec Palestyńczyków i nielegalnej rozbudowy osiedli, rezygnację z ambicji terytorialnych w Strefie Gazy, Syrii i Libanie oraz ponowne zadeklarowanie gotowości do pokoju ze wszystkimi sąsiadami.
Zdaniem byłego ambasadora takie działania mogłyby ograniczyć ryzyko amerykańskich sankcji i złagodzić skutki politycznych zmian w Waszyngtonie.













