
W skrócie
-
Niemiecki dziennik opisuje spór między Polską a Ukrainą, wywołany decyzją Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu nazwiska Bohaterów UPA jednej z ukraińskich jednostek wojskowych.
-
Decyzja Zełenskiego spotkała się z oburzeniem zarówno w środowiskach prawicowych, jak i wśród przeciwników PiS, w tym Lecha Wałęsy.
-
„Historia jest bardziej złożona, niż przedstawia ją Nawrocki, który ma doktorat z historii. UPA nie składała się, jak twierdzi Nawrocki, wyłącznie z ‘bandytów i morderców'” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
Nadanie przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych nazwy na cześć bojowników nacjonalistycznej Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) wywołało w Polsce „oburzenie i gniew” – odnotowuje we wtorek, 9 czerwca, Viktoria Grossmann, korespondentka gazety „Sueddeutsche Zeitung”.
Publicystka przypomina, że UPA masowo mordowała również polskich cywilów, co w Polsce uważane jest za ludobójstwo. Grossmann dodaje, że Polska od dawna zarzuca Ukrainie niewystarczające rozliczenie się z historią drugiej wojny światowej.
Oburzenie nie tylko prawicy
Jak czytamy, z punktu widzenia Ukrainy, która obecnie znów musi walczyć o niepodległość, „pamięć o UPA może mieć sens”. Jednak w Polsce dla niektórych wydaje się to być „szyderstwem”.
Korespondentka gazety zauważa, że Zełenski oburzył nie tylko prawicowo-nacjonalistyczne środowisko skupione wokół prezydenta Karola Nawrockiego oraz partii PiS, ale także zagorzałych przeciwników PiS, takich jak Lech Wałęsa. Przytacza jego wpis na Facebooku i słowa, że nadal będzie on pomagał ukraińskiemu „narodowi w walce z sowietami”, ale prezydentowi Zełenskiemu „odmawia wsparcia”.
O reakcji Karola Nawrockiego Grossmann pisze z kolei, że i tak nie jest on zwolennikiem przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej i wielokrotnie podkreślał, że „kraj ten musi najpierw odpowiednio docenić cierpienia Polaków”.
„Tyle że historia jest bardziej złożona, niż przedstawia ją Nawrocki, który ma doktorat z historii. UPA nie składała się, jak twierdzi Nawrocki, wyłącznie z 'bandytów i morderców'” – czytamy. Publicystka dodaje, że zarzut, jakoby Zełenski swoją decyzją wzmocnił rosyjską propagandę działa tylko wtedy, gdy postrzega się UPA wyłącznie jako „nazistów” – czyli tak, jak widzi to Nawrocki.
Grossmann przytacza też opinię historyka Andrzeja Romanowskiego, który napisał w „Gazecie Wyborczej”, że wieloletnia walka UPA przeciwko dominacji radzieckiej była zdecydowanie „bohaterska”. „Polacy, z ich wielowiekową walką przeciwko dominacji rosyjskiej, właściwie powinni to rozumieć” – komentuje dziennikarka „SZ”.
Alexandra Jarecka, Deutsche Welle












