
-
W maju można spotkać w lasach młode sowy, które są pod opieką rodziców i mogą stać się powodem agresywnych zachowań dorosłych ptaków.
-
Puszczyki uralskie niekiedy atakują ludzi z zaskoczenia, uderzając szponami w tył głowy, co może prowadzić do poważnych urazów.
-
Młode puszczyki i uszatki pozostają pod opieką dorosłych przez około dwa miesiące, zanim zaczną samodzielnie funkcjonować.
-
Oglądaj więcej podobnych materiałów w każdą sobotę o 16:30 w programie „Czysta Polska” na antenie Polsat News.
Ta mała, szara, puchata kulka to młody puszczyk uralski. Takie dwa nieporadne podloty na jednym z małopolskich szlaków spotkał fotograf Rafał Łapiński. „Młodzieży towarzyszyli rodzice. Stare sowy bacznie obserwowały potomstwo oraz tych, którzy się do nich zbliżali” – mówi.
Jak atakują sowy?
„Siedziały tuż przy ścieżce i zupełnie nie bały się ludzi. Musiały niedawno opuścić gniazdo. Wystarczyło zrobić o kilka kroków więcej, aby nastąpił ostrzegawczy przelot. Do ataku na szczęście nie doszło. Zrobiłem kilka zdjęć i ruszyłem dalej. Z uralami lepiej nie zadzierać” – dodaje fotograf.
O tym, jak niebezpieczne mogą być te sowy, przekonał się Krzysztof Tomasiak z Nadleśnictwa Piwniczna. Samica zaatakowała leśniczego, gdy z daleka robił zdjęcie jednemu z młodych.
„Skończyło się to następnego dnia wizytą w szpitalu, zwolnieniem lekarskim, kołnierzem ortopedycznym i poważnym naruszeniem więzadeł stabilizujących kręgi w okolicy szyi” – mówi.
Samica puszczyka uralskiego waży średnio około kilograma, a podczas ataku rozpędza się nawet do 50 kilometrów na godzinę. Atak w tył głowy bywa bardzo bolesny, a pamiętajmy, że sowa zawsze atakuje od tyłu.
Podloty i spotkania z puszczykami
Ptaki drapieżne i sowy mają to do siebie, że nie atakują dziobem, co często kojarzymy z ptakami kurakowatymi, które spotykamy w miastach. Te ptaki atakują szponami, a są one bardzo solidne, więc uderzenie w głowę może być nieprzyjemne. Mogą nas poważnie zranić” – dodaje Marlena Koźlińska, sokolniczka.
Maj to czas, kiedy młode sowy dosłownie spadają z nieba na ziemię. Parki, lasy i przydomowe ogrody pełne są podlotów uszatek i puszczyków, a pod koniec czerwca także młodych pójdziek.
„Po opuszczeniu gniazda nie są jeszcze w pełni lotne. Bardzo często możemy spotkać je siedzące na ziemi. Nie są jeszcze w pełni przystosowane do samodzielnego życia, są karmione przez rodziców i przechodzą etap nauki funkcjonowania w swoim środowisku” – zaznacza Edwin Siwek ze Stowarzyszenia Ochrony Sów.
Młode puszczyki i uszatki pozostają pod opieką rodziców aż do osiągnięcia pełnej sprawności. Trwa to około dwóch miesięcy. Później szukają własnych terytoriów.












