Nick Kyrgios to tenisista pochodzący z Australii. Człowiek, który – wydaje się – wykorzystał tylko niewielki promil talentu w swojej karierze. A mowa o naprawdę piekielnie zdolnym zawodniku.
Niestety, zamiast obecności w ścisłej czołówce, Kyrgios tylko raz zagrał w finale Wielkiego Szlema. W 2022 roku dotarł do finału Wimbledonu, ale ostatecznie przegrał z Novakiem Djokoviciem. Serba jednak w Londynie, w szczycie jego długoletniej kariery, mało kto potrafił pokonać. Inaczej nie było w przypadku Kyrgiosa.
Nick Kyrgios oficjalnie zawieszony! Test wykrył u tenisisty narkotyki
Niestety, częściej niż o sukcesach na kortach, w trakcie kariery Australijczyka głośno jest o wątkach pozasportowych. Z jednej strony nie sposób pominąć faktu zdrowia, Kyrgios wielokrotnie musiał bowiem borykać się z różnego rodzaju kontuzjami. Wydaje się jednak, że organizm Australijczyka funkcjonowałby inaczej, gdyby jego higiena pracy była porównywalna do tej, którą prezentowali i prezentują najwięksi w tourze ATP. Na czele ze wspomnianym Djokoviciem, czy wcześniej – Rafą Nadalem i Rogerem Federerem.
Kyrgios właśnie zaliczył bardzo poważną wpadkę. Jak poinformowały zagraniczne media, a całą sprawą potwierdził również sam tenisista, został on zawieszony za stosowanie nielegalnych substancji.
Testy podczas czerwcowego turnieju ATP 250 na Majorce wykazały obecność w organizmie Australijczyka kokainy. Zawodnik został zawieszony przez ITIA (Międzynarodowa Agencja ds. Uczciwości w Tenisie) od 4 sierpnia. Tenisista ma prawo do odwołania się od decyzji, ale dotychczas tego nie zrobił. Pojawił się za to szczery wpis w mediach społecznościowych.
„Moje ciało nie było w stanie robić tego, czego oczekuje od niego mój umysł, a pogodzenie się z tym, że zbliżam się do końca mojej kariery, było trudniejsze, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem. Zawsze mówiłem, że nie wybrałem tenisa – tenis wybrał mnie. Ale rezygnacja z czegoś, co było całym moim życiem, jest jedną z najtrudniejszych rzeczy, z którymi musiałem się zmierzyć. Czasem czułem się bezradny i samotny. Nic z tego nie usprawiedliwia tego, co zrobiłem” – czytamy w długim wpisie Kyrgiosa.
Paradoks sytuacji jest taki, że dwa lata temu Australijczyk był jednym z najgłośniej… krytykujących zamieszanie antydopingowe wokół Igi Świątek oraz Jannika Sinnera. Przypomnijmy, że w przypadku obu numerów 1 rankingów WTA i ATP doszło do pozytywnych wyników testów. Świątek i Sinner wykazali jednak swoją niewinność – nie było żadnej celowości w przyjęciu tego, co ostatecznie wywołało tak katastrofalne skutki.
Kyrgios miał jednak radykalne zdanie, otwarcie krytykując to, co wydarzyło się w temacie Świątek i Sinnera.
– Nigdy w życiu nie próbowałbym się stosować dopingu… Traktowanie musi być takie samo dla wszystkich. To, że dwaj numery 1 wpadają przez doping, jest obrzydliwe dla naszego sportu. To daje tenisowi fatalny wizerunek – mówił Australijczyk.
Tego typu wypowiedzi są obecnie wyciągane, zarówno przez dziennikarzy, ekspertów, jak i zwykłych kibiców tenisa. Kyrgios znalazł się na zakręcie swojej kariery. Australijczyk ma 31 lat i trudno powiedzieć, co dalej wydarzy się na jego sportowej drodze.
Póki co zapowiedział m.in. zerwanie z mediami społecznościowymi i poprosił o uszanowanie jego prywatności.













