Chodzi o rejon Łymania w obwodzie donieckim, na północ od dwóch ostatnich dużych miast Donbasu kontrolowanych przez Ukraińców: Kramatorska i Słowiańska. Łymań jest kluczową wysuniętą ukraińską osłoną i walki o niego toczą się od 2025 roku. Bez większego powodzenia dla Rosjan. Teraz dodatkowo wygląda na to, że Ukraińcy mogą ich pozbawić przyczółków kluczowych podczas ataku na miasto.

Wyjątkowa siła po ukraińskiej stronie frontu

Lokalne kontrataki Ukraińców nie są objęte tajemnicą, a informacje na ich temat można było znaleźć już późną wiosną. Prowadzi je ukraiński III Korpus, który uchodzi za jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą dużą jednostkę wojsk lądowych Ukrainy. Zwłaszcza jeśli chodzi o jakość dowodzenia, wyszkolenia i skutecznego wykorzystania systemów bezzałogowych.

Korpus sformowano wiosną 2025 roku na bazie wcześniejszej 3. Samodzielnej Brygady Szturmowej, która uchodziła za jedną z najlepszych jednostek ukraińskich, a wywodzi się z ruchu nacjonalistycznego Azow. Ma nietypowego dowódcę w postaci Andrija Biłeckiego, który nie jest zawodowym wojskowym, ale byłym politykiem właśnie z tej formacji, jednak pozwolono mu zachować stanowisko dowódcze i nawet nadano formalnie stopień generała brygady ze względu na jego wielki autorytet w Azowie i skuteczność w mobilizowaniu ukraińskich nacjonalistów do walki.

Ideologia nacjonalistyczna przekłada się w czasie wojny na silną motywację do walki z Rosją i wysokie morale, co w znacznej mierze było źródłem sukcesu 3. Brygady, a teraz III Korpusu. Dodatkowo podczas reorganizacji w 2025 korpusowi podporządkowano szereg zwykłych brygad i uczyniono odpowiedzialnym za pas frontu o długości około 150 kilometrów właśnie w rejonie od Łymania po Borowe i dalej na północ.

Po stronie ukraińskiej to rzadkość, że dowództwo korpusu ma taki luksus, że odpowiada za spójny odcinek frontu i dysponuje w miarę stałym zestawem pełnoprawnych brygad, a nie zbieraniną doraźnie mu podporządkowanych pododdziałów. Brak takiej – wydawałoby się logicznej struktury dowodzenia oraz odpowiedzialności – jest do dzisiaj jednym z poważniejszych problemów Ukraińców. Biłecki zdołał jednak przeforsować inny format na swoim odcinku, zwalczając tendencje do mikrozarządzania ze strony byłego głównodowodzącego generała Ołeskandra Syrskiego.

Przełożyło się to na wyraźne efekty. O ile pierwsza połowa 2025 roku to na odcinku Łymań-Borowa okres poważnych porażek Ukraińców i metodycznych postępów Rosjan, o tyle w drugiej połowie sytuacja uległa zamrożeniu. W rękach rosyjskich pozostało jednak duże włamanie na północ od Łymania. Na początku 2025 roku Moskwa zdołała tam przełamać ukraińską obronę w rejonie rzeki Żerebiec i pójść nieco ponad 20 kilometrów na zachód, okrążając od północy to ważne miasto. Choć może raczej jego ruiny, po wcześniejszych walkach w 2022 roku, kiedy najpierw zajęli je Rosjanie, a potem odbili Ukraińcy.

Ze względu na swoją renomę III Korpus nie ma tak dużego problemu z rekrutem, jak większość ukraińskiego wojska. Gdzie indziej czasem sięga się po drastyczne i nielegalne metody. Jak w owianym złą sławą 225. Pułku Szturmowym, gdzie codziennością ma być nieludzkie traktowanie – pisał o tym dla Wyborcza.pl Piotr Andrusieczko w swojej korespondencji z Kijowa.

Nietypowa zgodność obu stron w zachowaniu ciszy

Wspomniane włamanie rosyjskie na północ od Łymania Ukraińcy postanowili zlikwidować. Jest to zrozumiała decyzja, bo istotnie ułatwiłoby to obronę miasta, na które Rosjanie mocno naciskają od 2025 roku, atakując głównie od wschodu, z rejonu wcześniej zajętego rozległego lasu Serebrianskiego. Zajęte tereny umożliwiały im zresztą nie tylko atak, ale przede wszystkim rozmieszczanie tam operatorów dronów, którzy obserwowali, a następnie celowali w ukraińskie drogi zaopatrzeniowe, wiodące do miasta od zachodu. Mocno utrudniało to Ukraińcom obronę miasta, za to ułatwiało rosyjskim grupom szturmowym przenikanie w jego granice. Ale nawet mimo tego nigdy nie udało im się zdobyć stabilnego przyczółka w ruinach.

Rosyjskie włamanie, groźne dla Ukraińców, było też ryzykowne dla samych Rosjan. Przyczółek długi na 20 kilometrów, ale u podstawy szeroki na zaledwie około 10, nie jest łatwy do utrzymania. Ukształtowanie frontu aż prosi się o próbę kontrataku i odcięcia rosyjskich pozycji wysuniętych daleko na zachód. Rosjanie dobrze o tym wiedzieli, więc w miarę możliwości okopali się i przygotowali.

Zadanie dla Ukraińców nie jest więc łatwe. III Korpus próbuje jednak i od końca maja prowadzi serię niewielkich ataków. Tradycyjnie operacja jest przez Ukraińców objęta tajemnicą. Nie całkiem ścisłą, ale skuteczną. Ukraińcy nie publikują żadnych oficjalnych informacji, a zwłaszcza nagrań z walk. To powoduje, że także blogerzy nie są w stanie ich opisywać, a w konsekwencji oznacza to, że tematu nie ma w mediach. Także rosyjskich. Wzmianki o ukraińskich atakach pojawiają się jedynie u rosyjskich komentatorów na Telegramie i na niszowych stronach.

Oczywiście tajemnica nie oznacza, że lokalne rosyjskie dowództwa nie wiedzą, co się dzieje na froncie. Jak najbardziej wiedzą i rozumieją sytuację. Ale one też nie są skłonne informować o swoich problemach, bo w ich strukturze dowodzenia panuje kult sukcesu i samookłamywania się. Tematu nie podejmują największe rosyjskie media ani najwyższe rosyjskie dowództwo czy Kreml. Według francuskiego blogera Clementa Molin’a przez cztery miesiące ukraińskich ataków z całego 45-kilometrowego odcinka walk przedostały się zaledwie trzy wiarygodne nagrania. Jak na standardy tej wojny to tyle, co nic.

Kontruderzenia Ukraińców są, ale obie strony na ten temat konsekwentnie milczą.

W realiach rosyjskich oznacza to, że na wysokim szczeblu problemu oficjalnie nie ma. Nie ma więc też nadzwyczajnych posiłków i wsparcia dla zagrożonego odcinka frontu. Rosyjscy komentatorzy od lat opisują ten mechanizm, kiedy lokalne dowództwa zaliczają na swoje konto fikcyjne sukcesy w zajmowaniu kolejnych wsi, aby nie mieć problemów i dostać jakieś nagrody. Potem taka wieś funkcjonuje oficjalnie jako zajęta, podczas gdy grupy szturmowe, które naprawdę starają się zdobyć ten konkretny punkt, nie otrzymują wsparcia artylerii, bo przecież wieś X jest już „zajęta”. 

W oficjalnych komunikatach rosyjskiego ministerstwa obrony jego oddziały jeszcze w lipcu „oczyszczały” Łymań z resztek ukraińskich obrońców. Mapa na stronie państwowej agencji informacyjnej RIA Novosti pokazuje miasto już jako zajęte, a rosyjskie oddziały 15 kilometrów dalej na zachód. Choć nawet najbardziej prorosyjscy blogerzy i autorzy map czegoś takiego nie potwierdzają; wskazują raczej na kontrolę wschodnich skrajów ruin miasta.

Cisza się kończy

Najpopularniejszy rosyjski autor map o pseudonimie „Rybar” opublikował w niedzielę 23 sierpnia informację z opisywanego rejonu walk. Na jego grafice widać zaznaczone ukraińskie uderzenia niemal rozcinające na pół rosyjskie włamanie na północ od Łymania. Towarzyszy temu szczątkowa informacja, że Ukraińcy atakują i odzyskali pewne pozycje. Przy czym te zaznaczone na jego mapce, odnoszące się do obu stron, są znacząco różne od tych na mapkach Ukraińców i ich sympatyków. A nawet na względnie neutralnych, które przygotował bloger „Suryak”. Ten ostatni nie przejmuje się prośbami ukraińskiego dowództwa o niepublikowanie informacji o postępach kontrataków, więc w przeciwieństwie do mapek proukraińskich, gdzie front w tym rejonie generalnie stoi, u niego widać postępy i stopniowe przecinanie rosyjskich pozycji przez III Korpus.

Opisana w tekście mapa Rybara pokazująca ukraińskie ataki na północ od ŁymaniaFot. Rybar/Telegram

W reakcji na wpis „Rybara” część najbardziej proukraińskich komentatorów zaczęła wieszczyć wielki sukces i załamanie rosyjskiej obrony na tym odcinku. Tak naprawdę nie ma jednak żadnych pewnych informacji to potwierdzających. Jednak jak pisze wspomniany Molin, według jego wiedzy należy się spodziewać w najbliższym czasie pierwszych danych, pozwalających określić skalę sukcesu Ukraińców.

Gdyby III Korpusowi udało się przeciąć rosyjskie włamanie, to sytuacja ukraińska w rejonie Łymania bardzo by się poprawiła. Oznaczałoby to praktyczne ustabilizowanie obrony na północ od kluczowego Słowiańska. Rosjanie od miesięcy i tak mieli tam praktycznie zerowe postępy. Swoje główne uderzenie na Słowiańsk prowadzą dalej na południe, nacierając wprost ze wschodu. Bez wyjścia za pozycje obrońców miasta, przez rejon Łymania, staliby przed bardzo trudnym zdaniem. Od lat ich podstawową i skuteczną metodą zdobywania takich umocnionych terenów zabudowanych jest ich obchodzenie bokami. W ten sposób odcinają obrońców od zaplecza i stopniowo zduszają. Bez tego manewru frontowy szturm na Słowiańsk jest właściwie skazany na porażkę. Potencjalny sukces III Korpusu w jego kontratakach ma więc wielkie znaczenie dla obrony resztki obwodu donieckiego.

Udział
Exit mobile version