– Sprawa ma charakter rozwojowy. Kwota wyrządzonej szkody jest gigantyczna. Biegli oszacowali, że to kwota 4 miliardy 100 milionów złotych. To manipulowanie bezprawne ceną paliwa było w okresie wyborczym i dokonywali tego ci, którzy dzisiaj wspierają opozycję, a kiedyś zarządzali Orlenem – powiedział Waldemar Żurek, szef resortu sprawiedliwości podczas konferencji prasowej.


„To nie była troska o portfele Polaków, lecz bezprawie zagrożone karą do 25 lat więzienia. (…) Winni odpowiedzą przed sądem bez taryfy ulgowej” – zapowiedział w social mediach. Prokuratura traktuje działania byłego zarządu koncernu Orlen z 2023 roku jako przestępstwo gospodarcze.

Obniżki cen paliw zamiast podwyżki. Cuda na pylonach


Wybory w Polsce od kilku lat są sprawą „życia i śmierci”. Stawka polityczna została maksymalnie podniesiona już kilka lat temu. To nie jest kwestia korekty kursu państwa – chodzi o to, kto będzie miał prawo definiować polską tożsamość, historię, sojusze i prawo na najbliższe lata.


W walce „o wszystko” wszystkie chwyty są dozwolone. Przed wyborami w 2023 roku, od sierpnia do listopada koncern Orlen pod wodzą Daniela Obajtka sztucznie zaniżył ceny hurtowe i detaliczne ceny paliw na polskim rynku.


Warunki, w jakich działał wówczas Orlen, przeczyły rynkowej logice. W trzecim kwartale 2023 roku cena ropy naftowej Brent wzrosła 20 proc., giełdowe notowania oleju napędowego w kluczowym dla Europy hubie ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) poszybowały w górę o blisko 40 proc., a złotówka osłabiła się względem dolara po tym jak Rada Polityki Pieniężnej we wrześniu obniżyła stopy procentowe aż o 75 punktów bazowych.


W Niemczech, Czechach i na Słowacji ceny detaliczne paliw rosły. W Polsce obniżono je do 5,99 zł za litr, czyli mniej więcej o 3 zł. Skutek? Według danych Orlenu obywatele sąsiednich krajów wywieźli wtedy z Polski ponad 80 milionów litrów, za to Polacy natykali się na zapsute – lub raczej puste – dystrybutory. Według Waldemara Żurka paliwa zabrakło na ponad 600 stacjach. Naruszono także zapasy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.


– Żadne przesłanki ekonomiczno-gospodarcze (…) nie wskazywały na to, że te ceny można było obniżyć. Ponadto taka spółka jak Orlen ma określone procedury, które muszą być dochowane, żeby doszło do zgodnego z prawem obniżenia cen. Więc w tym przypadku prokuratura stwierdziła, że mamy ewidentnie powiązaną z okresem przedwyborczym bezprawną manipulacją ceny paliw, z nieuwzględnianiem tego, co dzieje się na rynku i jednocześnie z naruszeniem procedur wewnątrz spółki – tłumaczył Waldemar Żurek.

Aresztowania menadżerów Orlenu. Ignorowanie ekonomii


Na polecenie prokuratora z wydziału łódzkiego Pionu do spraw Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w poniedziałek doszło do zatrzymania pięciu byłych i obecnych menadżerów Orlenu. Grozi im kara od 5 do 25 lat więzienia.


Prokuratura twierdzi, że powodem zastrzymań jest „sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa szkody majątkowej w wielkich rozmiarach spółce Orlen”. Mowa o 4,1 mld zł. Orlen informował, że na całej operacji stracił 3,5 mld zł.


„Zabezpieczono obszerną dokumentację w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej, która obecnie poddawana jest analizie. Nadto trwają oględziny licznych elektronicznych nośników danych oraz zawartości kilkunastu skrzynek poczty elektronicznej” – wynika z komunikatu Prokuratury Krajowej.


Wśród zatrzymanych nie ma Daniela Obajtka, który skomentował zatrzymania w serwisie X: „Zatrzymali menadżerów z Orlenu za to, że Polacy płacili poniżej 6 zł za benzynę” napisał. Obajtek był prezesem Orlenu od 2018 do 2024 roku.


– Na pewno w tym zakresie się nie poddam. Nawet choćby z czasem ta sprawa dotyczyła mojej osoby. To jeżeli chodzi o kwestię tanich paliw w Polsce, jeżeli ta niezorganizowana banda, której się nic w Polsce nie udaje gospodarczo, chce mnie za to wsadzić do więzienia, to (…) ja pójdę do tego więzienia. Pokażę wam, jak się idzie do więzienia. Ale nie pozwolę sobie dręczyć moich ludzi, wyprowadzać ich o godzinie 6 rano, w kajdankach, jak zbirów, ludzi, którzy nigdzie nie uciekali z kraju, a pracowali na dobro całej polskiej gospodarki – powiedział na konferencji prasowej.

Udział