
-
Izraelskie wojsko przeprowadziło ataki na cele wojskowe w zachodnim i środkowym Iranie mimo zapowiedzi rozmów Donalda Trumpa z Binjaminem Netanjahu dotyczących powstrzymania odwetu.
-
Wcześniej Izrael zaatakował obrzeża Bejrutu, co spotkało się z odpowiedzią rakietową ze strony Iranu.
-
Izrael i Liban uzgodniły kilka dni temu warunki zawieszenia broni, jednak nie zostało one zawarte.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Chwilę temu Siły Powietrzne Izraela zaatakowały cele wojskowe należące do irańskiego reżimu terrorystycznego w zachodniej i środkowej części Iranu” – przekazało izraelskie wojsko w opublikowanym nad ranem komunikacie.
Według irańskiej agencji IRNA, był to atak za pomocą rakiet balistycznych. Do eksplozji miało dojść w kilku miastach, m.in. Isfahanie, Tebrizie i Teheranie.
Agencja Fars przekazała oświadczenie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który zapewnił o gotowości „na każdy scenariusz” i prowadzenia „szeroko zakrojonych operacji na wszystkich frontach”. Strona irańska przekazała również, że w ramach odwetu zaatakowała izraelskie bazy lotnicze w Newatim i Tel Nof.
Bliski Wschód. Eskalacja na linii Izrael-Iran
Niespokojna sytuacja na Bliskim Wschodzie eskaluje od niedzieli, gdy izraelskie wojsko ostrzelało obrzeża Bejrutu po raz pierwszy od czasu ogłoszenia w ubiegłym tygodniu amerykańskiego planu zawieszenia broni uwzględniającego Liban.
Premier Izraela Binjamin Netanjahu i minister obrony Israel Kac tłumaczyli, że ataki były wymierzone w kwaterę główną Hezbollahu. Podkreślili, że to odwet za ostrzelanie izraelskiego terytorium przez terrorystów.
Izraelskie działania spotkały się z reakcją Iranu, który wystrzelił pociski w kierunku Izraela. Według deklaracji przekazanych przez Izrael, wszystkie irańskie rakiety zostały zestrzelone.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że atak jest „ostrzeżeniem” przed tym, co obejmie wszystkie cele USA i Izraela w regionie, jeśli agresja wobec Libanu się powtórzy.
Atak mimo deklaracji Trumpa. „Sytuacja będzie się powtarzać”
Donald Trump zapewnił w niedzielę, że będzie rozmawiał z Netanjahu o tym, aby nie odpowiadał na niedzielną wymianę ognia.
– Zadzwonię teraz do Bibiego i powiem mu, żeby nie odpowiadał. Każdy z nich miał swoją zabawę. Izrael miał swój atak, a Iran swój. Nie potrzebujemy kolejnego – zapowiadał amerykański prezydent w rozmowie z portalem Axios.
Dodał też, że w przypadku odpowiedzi Izraela „sytuacja będzie się powtarzać jak przez ostatnie 47 lat, a może i przez ostatnie 3000 lat”.
Trump podkreślił w rozmowie z „Financial Times” że porozumienie kończące wojnę jest wciąż bardzo prawdopodobne, a niedzielne ataki nie będą mieć wpływu na ostateczną umowę.
– Ja podejmuję wszystkie decyzje. On (Netanjahu – red.) nie podejmuje decyzji – stwierdził amerykański polityk.
W minionym tygodniu w Waszyngtonie przedstawiciele Izraela i Libanu uzgodnili wznowienie zawieszenia broni, co miało być jednak uzależnione od całkowitego zaprzestania walk przez Hezbollah i wycofania wszystkich jego bojowników z południa Libanu.
Hezbollah nie zgodził się na rozejm, a Netanjahu podjął decyzję, że nie zostanie on poddany pod głosowanie w Knesecie.
Źródła: Reuters, Axios
-
Negocjacje USA-Iran pod znakiem zapytania? „Rozejm prawdopodobnie upadnie”
-
Wrze w USA. Kongres naciska na Trumpa, media o poufnych deklaracjach













