Według badań exit poll Jotowa może pochwalić się niewielką przewagą poparcia nad Giurowem. W badaniach pięciu ośrodków: Gallup International, Trend, Market Links, Alpha Research i Miara otrzymała od 32,2 proc. do 36,6 proc. głosów – podała agencja prasowa BTA.
Giurow plasuje się tuż za nią z wynikami od 31,6 proc. do 32,4 proc. Jak podkreśla BTA, różnica między dwoma głównymi kandydatami okazała się mniejsza, niż wcześniej prognozowano.
Ostatecznego zwycięzcę wyborów wyłoni druga tura, zaplanowana na 1 listopada.
Urzędująca prezydentka: Potrzebujemy jedności narodowej
Jotowa, która głosowała dziś w Sofii, apelowała o jedność narodową. – Głosowałam z głęboką wiarą w rozwój Bułgarii, w pokój i stabilność. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy porozumienia i dialogu – podkreśliła.
– Chcemy Bułgarii, która patrzy w przyszłość. Chcemy kraju europejskiego, wolnego i dumnego, w którym ludzie czują się bezpieczni – mówił z kolei Andrej Giurow.
Premier Bułgarii Rumen Radew po oddaniu głosu zaznaczył, że w trudnej sytuacji geopolitycznej państwo potrzebuje silnego prezydenta z jasnym mandatem.
W styczniu Radew ustąpił z urzędu prezydenta, który piastował od 2017 r., aby wziąć udział w wyborach parlamentarnych i zakończyć długi kryzys polityczny w kraju. Jego partia Postępowa Bułgaria wygrała w kwietniu wybory, uzyskując absolutną większość w parlamencie i tworząc pierwszy od 20 lat rząd bez konieczności budowania koalicji. Obowiązki prezydenta przejęła Jotowa, pierwsza kobieta na tym stanowisku w historii kraju, wywodząca się z tego samego obozu politycznego.
Kandydatów dzieli podejście do spraw bezpieczeństwa
Głównych kandydatów wyraźnie dzieli kwestia bezpieczeństwa. Jotowa akcentuje potrzebę dyplomatycznego rozwiązania konfliktu w Ukrainie i sceptycznie odnosi się do zwiększania dostaw broni dla Kijowa. Z kolei Giurow jednoznacznie potępia agresję Kremla i opowiada się za ścisłą współpracą z NATO.
Do głosowania uprawnionych jest około 6,5 mln obywateli, z czego ponad 2,8 mln mieszkających za granicą. Analitycy jako główną przyczynę niskiej frekwencji wskazują głębokie znużenie społeczeństwa kampaniami wyborczymi.
Źródło: PAP


