-
Bursztyn z okresu kredy, odnaleziony w Birmie, zawiera wymarłego pluskwiaka z nietypowym aparatem gębowym.
-
Owad ten charakteryzował się długim i giętkim narządem gębowym, który mógł służyć do wnikania pod korę prehistorycznych roślin.
-
Budowa aparatu gębowego oraz odkrycia w bursztynach sugerują, że lasy i roślinność w epoce kredy zasadniczo różniły się od dzisiejszych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Informacje o przeszłym życiu sprzed milionów lat pochodzą najczęściej ze skamieniałości, ale takie źródło wiedzy jak bursztyny też okazuje się ważne. Bursztyn jako zakrzepła i skamieniała żywica sprzed milionów, często setek milionów lat przechowuje bowiem dawne organizmy w wielu ich wymiarach. Możemy zobaczyć je w ujęciu trójwymiarowym, z kształtem i niekiedy nawet kolorami, a także wraz z okolicznościami ich życia. Bursztyn może zawierać w swym wnętrzu całe małe sceny z przeszłości.
W wypadku bursztynu znalezionego w Kachin w Birmie (Mjanmie) mamy do czynienia z czymś więcej. Kachin to miejsce, które obfituje w bursztyny z epoki kredy, to jedne z największych złóż tego typu na świecie. Niejednokrotnie udawało się tu znaleźć przełomowe kawałki skamieniałej żywicy.
Nowy owad w bursztynie z Birmy. Co za otwór gębowy!
„Insects” informuje o zawartych w bursztynach birmańskich wymarłych owadach, otwiera się w nowym oknie z rodziny Neazonidae. Ta rodzina już nie istnieje. Należały do niej zwierzęta podobne do piewików – współcześnie żyjących pluskwiaków. Zachowany w kawałku żywicy z Birmy owad z tej rodziny pozwolił naukowcom z Wydziału Zoologii i Muzeum Historii Naturalnej im. Steinhardta przy Uniwersytecie w Tel Awiwie oraz Instytutu Geologii i Paleontologii w Nankinie Chińskiej Akademii Nauk zidentyfikowanie i opisanie nowego gatunku nazwanego Cretodorus noonoo.
Nowy gatunek prehistorycznego owada z epoki dinozaurów to jedno. Nie stanowi on jeszcze o niezwykłości tego odkrycia. To, co czyni je niecodziennym, to wygląd owada. Miał on mianowicie wyjątkowo długi i giętki aparat gębowy, który osiągał prawie dwukrotnie większą długość niż ciało owada.
Za pomocą mikrotomografii komputerowej o wysokiej rozdzielczości udało się przyjrzeć budowie tego organu, tak dobrze zachowanego w bursztynie. Był on mocno karbowany i pofałdowany, nie tylko na zewnątrz, ale także i we wnętrzu. Prawdopodobnie powodowało to dużą elastyczność tak zbudowanego aparatu gębowego, podobnie jak elastyczna słomka do picia albo wąż od odkurzacza.
Taki aparat gębowy nie służył do pobierania nektaru
Oczywiście przywodzi to na myśl aparaty gębowe żywiących się nektarem motyli, ale – zdaniem paleontologów – to pozory. Ten owad nie odżywiał się nektarem i narząd nie był zwijaną trąbką wsuwaną do kielicha kwiatów, które zresztą dopiero wtedy zaczynały się na Ziemi pojawiać. Na ciele zwierzęcia nie ma śladu nektaru ani pyłku, nic nie wskazuje na to, że był zapylaczem roślin. Natomiast ta specyficzna budowa narządu gębowego sugeruje, że za jego pomocą owad mógł wnikać do głębokich struktur roślin, np. pod ich korę. To znaczy, że mógł szukać tam ukrytego pokarmu. Co więcej, występowanie podobnych aparatów gębowych u wielu ówczesnych owadów świadczy o tym, że lasy epoki kredy i rosnące wtedy drzewiaste rośliny jednak zasadniczo różniły się od współczesnych. Dzisiaj bowiem takich rozwiązań i takich aparatów gębowych u owadów nie ma. Rozwiązanie ewolucyjne zostało porzucone.
Naukowcy wiążą to z wytwarzaniem przez drzewiaste rośliny epoki kredy innej powłoki takiej jak kora niż obecnie. Może znacznie grubszej i twardszej. Niewykluczone, że wiązało się to z licznymi pożarami, jakie trawiły lasy w tamtych czasach i wymuszały na roślinach takie rozwiązania, co z kolei przekładało się na budowę owadów.
Tu pewności nie ma, ale jedno jest jasne – lasy mezozoiku różniły się od obecnych pod wieloma względami. I zastygłe w bursztynie owady dobrze to pokazują.














