Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do biura Rzecznika Praw Dziecka. Prowadzą tam czynności na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie – przekazał we wtorek (6 października) rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. To właśnie do szczecińskiej prokuratury zostało przekazane zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez RPD.
Do opisanego przez portal Zero.pl zdarzenia doszło w sierpniu tego roku. Według portalu Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów. O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która pod presją, jak twierdzi portal, wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. Skutkowało to umieszczeniem trzy- i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Rzecznika Praw Dziecka odpiera zarzuty
Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, podał, że podjęte przez RPD działania „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej” a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.
W rozmowie z PAP Rzecznika Praw Dziecka odparła te zarzuty. Tłumaczyła, że działała w ramach swoich kompetencji, w trosce o bezpieczeństwo dzieci, a rodzina, której dotyczyła interwencja, była znana służbom i była m.in. objęta procedurą Niebieskiej Karty.
Dobrzyński: Nie ma mowy o podejrzeniu korupcji
Nakaz dotyczył zatrzymania pewnych rzeczy, do śledztwa prowadzonego przez szczecińską prokuraturę – wyjaśnił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński na antenie Polsat News. – Ważne jest, że to śledztwo prokuratorskie nie dotyczy stricte korupcji. Nie ma mowy o podejrzeniu korupcji, tylko o wykonywaniu czynności zleconych przez prokuraturę – dodał Dobrzyński.
Zaznaczył, że „prokuratura nie wydała tego polecenia policji, czynnej służbie. Wydała to polecenie agentom CBA”. – Nie szukajmy w tym momencie drugiego dna tej sprawy – stwierdził Dobrzyński.
Do sprawy odniosła się również Horna-Cieślak. „Biuro Rzecznika Praw Dziecka informuje, że w związku ze sprawą dotyczącą interwencji na warszawskiej Białołęce, właściwym organom wydane zostały wszystkie posiadane przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka dokumenty zgodnie z obowiązującym prawem” – czytamy we wpisie zamieszczonym na jej profilu na platformie X.
Sąd podważa zasadność środków
Zgodnie z obowiązującą procedurą zastosowanie tak drastycznego środka opiekuńczego musiało zostać poddane ocenie sądu. Po przeanalizowaniu materiału dowodowego i wysłuchaniu wyjaśnień matki sąd uznał podjęte przez służby kroki za zbyt radykalne i nakazał natychmiastowy powrót dzieci do domu rodzinnego.
O rozpoczęciu postępowań poinformowała Prokuratura Krajowa we wpisie opublikowanym 25 września na X. „Do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień (art. 231 § 1 k.k.) i fałszywego oskarżenia (art. 234 k.k.) w związku z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki.” – czytamy w oświadczeniu.
Źródło: PAP


