„Nieuwaga, brawura, nieostrożność to prosty przepis na utratę zdrowia, a w skrajnym przypadku nawet życia” – zaczyna swój post spółka Polskie Linie Kolejowe. Załącza do niego nagranie, na którym widać, jak jadący hulajnogą elektryczną chłopak zignorował czerwone światło i ominął półzamknięte rogatki. W ostatniej chwili, na kilkadziesiąt centymetrów przed nadjeżdżającym pociągiem Kolei Mazowieckiej udało mu się wyhamować. 

Do zdarzenia doszło w Bożej Woli między Sochaczewem a Błoniem. Kamera zarejestrowała je 26 czerwca po południu. Kolejarze tak piszą o hulajnogiście: „W tym przypadku miał więcej szczęścia niż rozumu, bo skończyło się jedynie na podniesionym ciśnieniu. Wystarczyłby silniejszy podmuch od przejeżdżającego składu albo kontakt z wystającym elementem, by doszło do tragedii”.

PKP PLK przypomina i ostrzega: „Droga hamowania rozpędzonego składu może wynosić nawet kilometr. Nie sprawdzaj, czy zdążysz. Zatrzymaj się, cierpliwie poczekaj. To, że jesteś młody, nie oznacza, że jesteś nieśmiertelny. Z pociągiem nikt nie ma szans”. 

Zobacz wideo Wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych

Wielokrotnie wypadki z winy nieuważnych kierowców hulajnogi kończyły się tragicznie. Przykładowo na początku września zeszłego roku dwóch mężczyzn, którzy podróżowali jedną hulajnogą w podwarszawskim Błoniu, wjechało wprost pod nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Obaj mężczyźni zginęli. 

Dr hab. Beata Jurkiewicz, krajowa konsultantka w dziedzinie chirurgii dziecięcej podliczała na łamach Gazety Stołecznej w lipcu zeszłego roku, że na ponad 100 pacjentów, których w lipcu przyjął Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie, połowa doznała urazów podczas jazdy na hulajnogach i rowerach.

Udział
Exit mobile version