– Fakt, że ktoś nadał taki list właśnie z tamtego miejsca, wcale nie oznacza, że pan Romanowski tam jest – stwierdził Przemysław Czarnek w środę (12 sierpnia) w „Gościu Wydarzeń” na antenie Polsat News. – Każdy mógł go nadać – dodał.
Czarnek wątpi w trop o Romanowskim
Prowadzący program Piotr Witwicki zwrócił uwagę, że adwokat Romanowskiego, Bartosz Lewandowski, nie zdementował tych doniesień. – Jest wytrawnym prawnikiem i dokładnie wie, że nie może zdradzać tajemnic swojego klienta. To jest pierwsza podstawowa zasada adwokata, więc myślę, że to nim kierowało – odpowiedział Czarnek.
Na koniec kandydat PiS na premiera zapewnił, że „nie ma pojęcia”, gdzie jest Marcin Romanowski. Stwierdził też, że miejsce jego pobytu „nie ma najmniejszego znaczenia dla Polaków”.
Prokuratura: Mamy ogólną zasadę domniemania wiarygodności
Wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie we wtorek 4 sierpnia. Jak poinformowała PAP sędzia Anna Ptaszek, z dokumentu wynika, że został on nadany przez Marcina Romanowskiego w Tyraspolu na terenie Naddniestrza – separatystycznego regionu Mołdawii nieuznawanego za państwo. We wniosku były wiceminister sprawiedliwości oświadczył, że stawi się do sądu lub do prokuratora w wyznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy.
Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, potwierdził PAP otrzymanie kopii wniosku Romanowskiego. Jak przekazał, nie ma pewności, że list wysłał polityk. – Mamy ogólną zasadę domniemania wiarygodności dokumentów – powiedział prok. Nowak. Zaznaczył jednak, że pismo zostało podpisane własnoręcznie imieniem i nazwiskiem Romanowskiego. – Nie było to przedmiotem opinii pisma ręcznego, natomiast jest to podpis podobny – dodał prokurator.
– Teraz sprawdzamy, czy to nie fejk – mówiło nieoficjalnie źródło „Wyborczej” w rządzie. Drugi informator dodał, że doniesienia są szokujące. – Gdyby się potwierdziły, trzeba by poważnie zadać sobie pytanie o związki PiS z Rosją. Do Naddniestrza nie można wjechać bez wiedzy rosyjskich służb specjalnych – mówił.
Naddniestrze to separatystyczny region Mołdawii, który w latach 90. ubiegłego wieku wypowiedział posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie. Po krótkiej wojnie, w którą zaangażowała się Rosja, region uzyskał niemal pełną niezależność. Ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę. Niepodległości Naddniestrza nie uznało żadne państwo, w tym Rosja, która wspiera region gospodarczo i politycznie.
Nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości
Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski ma sformułowane zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Przestępstwa te miały polegać m.in. „na wskazywaniu podległym pracownikom podmiotów, które powinny wygrać konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości”. Polityk miał też zlecać poprawę błędnych ofert przed ich zgłoszeniem oraz dopuszczać do udzielenia dotacji podmiotom, które nie spełniały wymogów formalnych i materialnych.
List żelazny, o który wnioskuje Romanowski, to dokument pozwalający podejrzanemu lub oskarżonemu odpowiadać z wolnej stopy pod warunkiem zobowiązania się do stawiania na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Osoba, wobec której wydano taki dokument, nie może bez zgody sądu opuszczać obranego miejsca pobytu w kraju, a także w sposób bezprawny utrudniać postępowania karnego.
Decyzję o jego wydaniu podejmuje właściwy miejscowo sąd okręgowy. Wydanie listu żelaznego wiąże się z uchyleniem tymczasowego aresztowania osoby, której dotyczy. Postanowienie w tej sprawie staje się prawomocne wraz z dniem uprawomocnienia się postanowienia o wydaniu listu żelaznego.
Źródło: PAP














