W poniedziałek (31 sierpnia) Michał Wójcik udostępnił na swoim profilu w mediach społecznościowych nagranie z fragmentem wystąpienia Mateusza Morawieckiego ze spotkania Klubów Gazety Polskiej. Były premier wziął udział w panelu w piątek, 28 sierpnia. 

– KPO było jedną z przyczyn klęski obozu patriotycznego, klęski Zjednoczonej Prawicy. Kto kije w szprychy wsadzał? – mówił Morawiecki na nagraniu udostępnionym przez Wójcika. – Prezes, prezydent Duda i ja wypracowaliśmy (…) nową propozycję. Pan prezes ją zaakceptował, pan prezydent zaakceptował i negocjował z Komisją Europejską. I ja jako szef rządu zaakceptowałem ją również. Wszystko było załatwione – mówił. – Wspomniany został mój dawnego kolegę ministra sprawiedliwości z rządu. To jemu „zawdzięczamy”, że ten kij w szprychy został wsadzony, KPO nie doszło do skutku i było jedną z przyczyn, przez które przegraliśmy wybory – dodał. 

Zobacz wideo Politycy uwikłani w aferę Zondacrypto

Kłótnia o KPO. Wójcik skrytykował Morawieckiego 

Michał Wójcik do udostępnionego nagrania dołączył komentarz, w którym zwrócił się bezpośrednio do Mateusza Morawieckiego. „Zastanawiam się, czy ty się dobrze czujesz?” – zaczął. „Już przestań jeździć i bredzić o przyczynach porażek. Ty byłeś twarzą – ty weź odpowiedzialność za porażkę. Zachowaj się jak mężczyzna. KPO też jest zapisane na twoim koncie” – dodał. 

Na jego wpis zareagował Łukasz Schreiber, wiceprzewodniczący sejmowego klubu Rozwój Plus. „Michał, taki ton nie pomaga i nie przystoi byłemu Ministrowi w KPRM. Można z szacunkiem napisać to samo – polecam na przyszłość” – napisał. „Przyjmuje, że najpierw 43,5 a w 2023 35,5 proc. było klęską. Zrób więcej bez 'obciążenia’. Szczerze trzymam kciuki” – dodał.

Wójcik w odpowiedzi stwierdził, że był „chyba najbardziej powściągliwym człowiekiem w obozie prawicy wobec waszej decyzji”. „Proszę cię, żebyś zasygnalizował Mateuszowi, żeby nie obciążał mojego środowiska za porażki wyborcze” – dodał. Wójcik należał do Suwerennej Polski, partii utworzonej przez Zbigniewa Ziobro, która razem z PiS tworzyła Zjednoczoną Prawicę. W 2024 roku ugrupowanie oficjalnie połączyło się z Prawem i Sprawiedliwością.

Po rozłamie w PiS partia Jarosława Kaczyńskiego ma najniższe noty od wyborów w 2023 roku. Ale ewentualny sojusz z Mentzenem i Braunem daje im nadzieję na sejmową większość – pisze Agnieszka Kublik.

Rozłam w PiS 

Przypomnijmy, że pod koniec lipca upłynął termin ultimatum prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który nakazał parlamentarzystom opuszczenie szeregów zewnętrznych stowarzyszeń politycznych. Ci, którzy tego nie zrobią, mieli zostać wyrzuceni z partii. Wymaganych deklaracji nie złożyli politycy skupieni wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego i powołanego przez niego stowarzyszenia Rozwój Plus. Jednocześnie podkreślali oni, że nie nie zrezygnowali z członkostwa w PiS, a jedynie realizują nową inicjatywę społeczną.

Ostatecznie, po skierowaniu przez kierownictwo PiS spraw do rzecznika dyscypliny, politycy ze stowarzyszenia Rozwój Plus uznali, że nie są już członkami PiS, i pod koniec lipca zarejestrowali własny klub parlamentarny. Mateusz Morawiecki zapowiedział, że najpóźniej do 15 października założy własną partię. 

Udział