
„Trybunał Sprawiedliwości oddalił wniesione przez Polskę odwołanie od wyroku Sądu dotyczącego uchylenia okresowej kary pieniężnej nałożonej w sprawie kopalni Turów. Ugoda zawarta między Czechami a Polską nie zniosła ze skutkiem wstecznym zasądzonej okresowej kary pieniężnej” – poinformowano w komunikacie TSUE z 22 stycznia 2026 roku. A chodzi o 68 mln euro.
W lutym 2022 roku ówczesny premier Mateusz Morawiecki poinformował Polaków, że skarga złożona przez Republikę Czeską zostanie z Komisji Europejskiej wycofana. „A więc wszelkie kary stają się bezprzedmiotowe. Czyli od dzisiaj, bądź od jutra w ogóle ten problem nie istnieje” – dodał Mateusz Morawiecki. Bardzo się pomylił.
Kosztowny polsko – czeski spór o kopalnię Turów
Spór dotyczył rozbudowy kopalni węgla brunatnego Turów polegającej na poszerzeniu wyrobiska wydobywczego i zbliżeniu go do samej granicy Republiki Czeskiej. Jednocześnie wyrobisko zostanie pogłębione do poziomu 30 m poniżej poziomu Bałtyku, a najgłębszy punkt kopalni zbliży się do Czech. W 2020 roku Polska przedłużyła koncesję dla kopalni Turów do 2044 roku, co wzbudziło sprzeciw Czechów, z powodu wpływu kopalni na ich przygraniczne regiony – brak wody, hałas i pył.
Władze czeskie złożyły formalną skargę do Komisji Europejskiej, która wymagana jest przed wniesieniem skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Domagały się prewencyjnego zatrzymania wydobycia węgla w kopalni.
Trybunał przychylił się do argumentów Czechów stwierdzając m.in., że: „kontynuacja wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów mogłaby wyrządzić poważną i nieodwracalną szkodę dla środowiska naturalnego i zdrowia ludzkiego”. Nakazał Polsce natychmiastowe zaprzestanie wydobycia, a gdy Polska nie zastosowała się do tego postanowienia, zasądził od Polski na rzecz Komisji Europejskiej okresową karę pieniężną wysokości 500 tys. euro dziennie.
Czechy i Polska zawarły w końcu ugodę. Czesi skargę wycofali. TSUE wykreślił sprawę ze swojego rejestru, a kary przestały być naliczane 4 lutego 2022 roku.
Grube miliony euro nie do odzyskania
Polska pod rządami PiS i Mateusza Morawieckiego kar płacić nie chciała, dlatego Komisja Europejska potrąciła 68,5 mln euro z przynależnych funduszy unijnych. Od tej decyzji Polska odwołała się do TSUE, wnosząc o uchylenie wyroku Sądu oraz decyzji Komisji Europejskiej.
Jak wskazał TSUE, prawo Unii jest stosowane w interesie ogólnym i związane z wartością państwa prawnego. Sędzia orzekający w przedmiocie środków tymczasowych, który nałożył okresową karę pieniężną, może ją ponownie rozważyć i, w razie potrzeby, znieść skutki tej kary wyłącznie na przyszłość. Nie może on jej ani uchylić, ani zmienić ze skutkiem wstecznym – głosi komniukat TSUE.












