Choć z wyjazdowego meczu przeciwko Bośni i Hercegowinie polski zespół nie przywiózł ani jednego punktu, a wrześniowo-październikowa kampania reprezentacyjna była – delikatnie rzecz ujmując – mało udana, selekcjoner Jan Urban może być spokojny o swoją posadę. Przynajmniej do listopadowych meczów w Lidze Narodów, co można było wywnioskować ze stanowiska prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezarego Kuleszy.

Gorąca atmosfera wokół Jana Urbana. Czy to faktycznie wina selekcjonera?


Trener Urban przeszedł krótką drogę, od docenianego przez przedstawicieli mediów selekcjonera, do tego, w którego umiejętności niewielu już wierzy. A coraz częściej pojawiają się mało pochlebne komentarze pod adresem tego, co w ostatnich tygodniach robił szkoleniowiec prowadzący piłkarską reprezentację Polski.


– Grożą nam również „ciężary” w walce o EURO 2028. Brak tej imprezy to byłoby już zdecydowanie za dużo. Nie zgadzam się, że nie mamy jakościowych piłkarzy. A nawet jeśli jest w tym ziarenko prawdy (mikro-ziarenko), to jeżeli ktoś podejmował się tej pracy, nawet mając takie zdanie, powinien z dbałością przygotować się do wyznaczonych celów. Przecież nie chodziło jedynie o „załatwienie” sprawy Roberta Lewandowskiego. To zrobiłby każdy i Jana Urbana nie ma za co chwalić – czytamy w komentarzu autorstwa Bożydara Iwanowa na stronie internetowej Polsatu Sport.


Rzeczywiście, miejsce w trzecim koszyku przed eliminacjami ME 2028, jest czarnym scenariuszem. Kadra pod batutą Jana Urbana zagra jednak jeszcze co najmniej dwa mecze Ligi Narodów, po której właściwie wszyscy będą już wiedzieć, na czym stoi przyszłość. W listopadzie b.r. najpierw Polacy zagrają na wyjeździe z Rumunią (14.11), a następnie na swoim terenie, tj. Tarczyński Arenie we Wrocławiu ze Szwecją (17.11).


Czy PZPN widzi jeszcze wspólną przyszłość z trenerem Urbanem? Wydaje się, że na tu i teraz, trudno pozytywne zakończenie tej historii, która trwa przecież dopiero od połowy ubiegłego roku.

Przeciętna forma reprezentacji Polski. Dni Jana Urbana są policzone?


Reprezentacja Polski w rozgrywkach Ligi Narodów UEFA w trzech otwierających meczach zanotowała… trzy różne rezultaty, biorąc pod uwagę dorobek punktowy. Polacy rozpoczęli od remisu na PGE Narodowym z Bośnią i Hercegowiną (0:0). Następnie zespół trenera Jana Urbana przegrał na wyjeździe ze Szwecją (1:3). I do tego trzeba dopisać najkorzystniejszy rezultat, czyli rozgromienie Rumunii (6:0), ponownie na stadionie w Warszawie.


W ostatnim meczu przerwy wrześniowo-październikowej Polska przegrała na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną (0:1). Tym samym na koncie zespołu trenera Urbana widnieje smutny bilans czterech meczów LN i… czterech punktów na koncie. Co z pewnością nadal stawia znaki zapytania w kontekście przyszłości selekcjonera.


Polacy po raz pierwszy w historii rozgrywek LN występują w dywizji B. To efekt degradacji, którą zanotował zespół prowadzony przez poprzedniego selekcjonera Michała Probierza. Decydujący o spadku z dywizji A mecz Polacy przegrali na swoim terenie, kiedy to okazali się minimalnie słabsi od Szkotów (1:2).


To zresztą trudne miesiące dla kadry piłkarzy. Polacy pod ręką Jana Urbana, pomimo całkiem udanego finiszu w grupie eliminacyjnej, nie zdołali dostać się na MŚ 2026. Do szczęścia zabrakło jednego zwycięstwa. Polska rozpoczęła bowiem strefę barażową UEFA od wygranej w półfinale nad Albanią (2:1). W starciu finałowym Polacy nie zdołali jednak znaleźć sposobu na Szwedów (2:3), tym samym grzebiąc swoje nadzieje na mundial.

Udział
Exit mobile version