
Po tym, jak dziennikarze portalu Zero.pl ujawnili nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, ponownie wybrzmiała debata na temat zarobków lekarzy. W związku z tym rząd przyspieszył prace nad nowymi przepisami, które mają umożliwić podległej Ministerstwu Zdrowia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) zbierać dane o wynagrodzeniach medyków na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu (PWZ).
Jeśli przepisy wejdą w życie, od 2027 roku Agencja będzie miała wgląd w łączny poziom wynagrodzeń medyków pracujących w kilku placówkach. Wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka wyjaśniała, że obecnie AOTMiT nie ma podstawy prawnej do przetwarzania danych umożliwiających identyfikację personelu medycznego.
– Jesteśmy za jawnością wynagrodzeń lekarzy, ale przeciwko ustawie, która wprowadza powiązanie naszych danych z PESEL-em. Jesteśmy za jawnością, ale przeciwko niechronieniu naszych danych – mówił prezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Łukasz Jankowski w „Debacie Gozdyry” na antenie Polsat News.
„Poczucie bezsilności”
Jankowski odniósł się także do swojego wpisu opublikowanego na grupie Porozumienia Rezydentów OZZL. Napisał w nim, że „jeszcze żaden rząd nie wygrał z lekarzami”.
Prezes NIL w rozmowie podkreślił, że kierowało nim „poczucie bezsilności”. – Żałuję słów, które zostały wycięte z kontekstu i źle zrozumiane o tym, że żaden rząd nie wygra z lekarzami. Miałem na myśli to, że hejtem, nastawianiem nas przeciwko pacjentom, brakiem rozmowy z nami, żaden rząd nie zreformuje [systemu – red.] – powiedział.
– Od dziesięciu lat walczę o system ochrony zdrowia, lepszy dla pacjentów i lekarzy. Od dziesięciu lat bijemy głową w mur. Teraz całe środowisko wrze, że przez jedną patologię radnego jesteśmy wszyscy oskarżani o zaniedbania – stwierdził prezes NIL. – Lekarze mówią, by przeciąć narastającą falę hejtu, ale też nieuzasadnionych emocji w stosunku do wynagrodzeń lekarzy – dodał.
Jankowski mówił również, że środowisko proponuje „odpolitycznienie ochrony zdrowia, limit godzin i zmianę wyceny procedur”.
– Kiedy widzimy jedną osobę, która zarabia według płacy minimalnej, a obok – w tym samym szpitalu – kogoś, kto zarabia 300 tys. złotych i podjeżdża legendarnym już Porsche Panamera, to czujemy ogromną niesprawiedliwość – stwierdził prezes NIL.
84 proc. lekarzy zgadza się na ograniczenie liczby godzin pracy
Dr Jankowski mówił, że środowisko powinno się zgodzić na likwidację kominów płacowych. – Należy nadal utrzymać system zachęt za pracę, ale zmienić wycenę procedur, aby operator nadal zarabiał godnie, ale nie nadmiernie – powiedział.
Podkreślił, że 84 proc. lekarzy zgadza się na ograniczenie liczby godzin pracy. – Młodzi lekarze mówią dwie średnie krajowe i będziemy mieli czas na życie prywatne, na douczanie, na odpoczynek. Lekarze na kontraktach mówią trzy średnie krajowe na etacie i 30 proc. z nich deklaruje, że z kontraktów na etaty znowu wróci. To pokazuje, że nasze środowisko nie ma oczekiwań z kosmosu, ale stworzono patologiczny system, który pozwala na stworzenie kominów płacowych – ocenił Jankowski.
1,6 miliona złotych w rok
Debata na temat zarobków lekarzy wybrzmiała po tym, jak okazało się, że Dawid Kacprzyk – niespełna 30-letni lekarz bez specjalizacji oraz radny dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej – zarobił w rok blisko 1,6 miliona złotych w ramach działalności gospodarczej. Był koordynatorem SOR-u w warszawskim Szpitalu Południowym. Pracował także w trzech innych placówkach medycznych w stolicy.
Warto podkreślić, że według ustaleń portalu Zero.pl, Kacprzyk w czasie dyżurów zajmował się działalnością polityczną, występował w programach telewizyjnych i radiowych, a także uczestniczył w sesjach rady dzielnicy. Portal podał również, że to on ułatwiał politykom Koalicji Obywatelskiej przyspieszone wykonywanie badań na SOR.

