Tragiczne zdarzenie miało miejsce w poniedziałkowy poranek (31 sierpnia). Ośrodek Operacyjny Wezwań Awaryjnych Straży Pożarnej otrzymał zgłoszenie przez specjalną linię awaryjną.
Śmierć polskiego turysty w słowackich Tatrach
Okazało się, że pomocy potrzebuje turysta z Polski, który stracił przytomność i przestał oddychać, znajdując się w Dolinie Mięguszowieckiej, powyżej Wielkiego Żabiego Stawu Mięguszowieckiego. Świadkami jego zasłabnięcia byli inni turyści, którzy natychmiast rozpoczęli resusytację krążeniowo-oddechową.
Po przybyciu na miejsce akcję reanimacyjną kontynuowali lekarze oraz ratownicy górscy, którzy przybyli na miejsce zdarzenia śmigłowcem. Niestety, mimo wszelkich starań 55-letniemu mężczyźnie nie udało się przywrócić funkcji życiowych.
Wolę, żeby ludzie chodzili po górach niż siedzieli w karczmie. Muszą to jednak robić zgodnie z przepisami oraz odpowiednim doświadczeniem i umiejętnościami – mówi Jozef Janiga w rozmowie z Janem Latałą na Wyborcza.pl
Polak zmarł mimo reanimacji
Ciało turysty zostało przetransportowane do Starego Smokowca, a następnie przekazane lekarzowi prowadzącemu oraz Policji Republiki Słowackiej. Kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego złożyła słowacka Służba Ratownictwa Górskiego.
Cztery osoby zginęły, ponad sto zostało rannych. Po latach badań lekarze odkryli, że część ofiar tragedii na Giewoncie nie została śmiertelnie porażona przez prąd. Zabijały także skały, wyrwane z masywu – pisze Marek Podmokły na Wyborcza.pl













