
Maszyna jeszcze 3-4 lata temu służyła w polskich siłach zbrojnych. Teraz zawędrowała prawie na drugą stronę kuli ziemskiej i stanowi jeden z najważniejszych eksponatów w muzeum, gloryfikującym udział żołnierzy Korei Północnej w walkach w rosyjskim obwodzie kurskim.
Z RFN przez Polskę i Ukrainę do Rosji i Korei Północnej
Czołgi są elementem ekspozycji plenerowej przy wspomnianym muzeum, które otwarto z pompą 26 kwietnia. Reżimowa agencja informacyjna „KCNA” opisuje to w takim tonie:
Wspaniałe muzeum, upamiętniające czyny bojowe, zostało wzniesione w najlepszym miejscu stolicy, aby oddać hołd wielkiemu bohaterskiemu duchowi dzielnych żołnierzy Koreańskiej Armii Ludowej, biorących udział w zagranicznych operacjach wojskowych, którzy stworzyli legendę cudownego zwycięstwa bez precedensu w historii, wykazując się żarliwym patriotyzmem i lojalnością w obronie świętego prestiżu i godności Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.
Maszyny zapewne przekazali Koreańczykom Rosjanie, bo to oni zajmują się zbieraniem tego rodzaju zdobyczy z pól bitew z Ukrainą. Zdjęcie tego konkretnego Leoparda 2A4 zaczęło krążyć w sieci w czerwcu 2025 roku – opublikowali je pozujący przy nim Rosjanie. Zdobyczny zachodni sprzęt ma specjalny status i jest chętniej fotografowany niż standardowy poradziecki, używany przez obie armie. Można poznać, że to ta sama maszyna zarówno po mocno już startym, ale jednak charakterystycznym polskim malowaniu w brązowo-zielone łaty, jak i po uszkodzeniach, np. charakterystycznego peryskopu PERI R17, obsługiwanego przez dowódcę czołgu. Widać go na stropie wieży po jej prawej stronie. W przypadku tej maszyny coś trafiło dokładnie w peryskop i zniszczyło jego wizjer. Kształt uszkodzenia widocznego w północnokoreańskim muzeum i na zdjęciach Rosjan z 2025 roku jest identyczny. Tak samo, jak różne odpryski farby na lewej burcie maszyny.
Nie ma pewności, w jakich okolicznościach został utracony, a następnie zdobyty ten konkretny czołg. Według tabliczki informacyjnej w muzeum stało się to w lutym 2025 roku w rejonie rosyjskiego miasta Sudża, które było największą miejscowością zajętą przez Ukraińców w ramach ich ofensywy kurskiej. Nie ma jednak żadnych zdjęć czy nagrań to potwierdzających. Ukraińcy używali Leopardów 2 w trakcie tej ofensywy i są nagrania utraty co najmniej dwóch maszyn, ale nowszych wersji i nie w lutym 2025 roku. Oczywiście nie wszystko jest nagrywane i publikowane, ale jest jak najbardziej możliwe, że maszyna została zdobyta na innym odcinku frontu przez Rosjan, a potem Koreańczycy dorobili do niej historię. Taką, która będzie pasowała do „legendarnych” zwycięskich walk w obwodzie kurskim.
Ukraińcy stracili już wiele Leopardów 2A4 – łącznie 30, z dużym prawdopodobieństwem zniszczonych lub uszkodzonych i porzuconych. W tym wiele w trakcie walk w Donbasie, gdzie po przesunięciu się linii frontu Rosjanie mogli we względnym spokoju ściągnąć je z pola bitwy.
>>>>> Więcej o wizycie rosyjskie ministra obrony w Korei Północnej i dalszym zacieśnianiu współpracy obu państw – pisze na Wyborcza.pl Robert Stefanicki na Wyborcza.pl. >>>>>
Kolekcja zachodniego sprzętu
Ten konkretny Leopard 2A4 zapewne ma ciekawą historię. Został wyprodukowany w RFN w drugiej połowie lat 80., konkretnie w latach 1985-87, bo wtedy powstawały maszyny, które potem trafiły do Polski. Wówczas razem Z M1 Abrams i Challenger 2 reprezentował szczyt zimnowojennej ewolucji czołgów NATO. Na fali redukcji Bundeswehry w latach 90. trafił do magazynu, skąd w latach 2002-2003 został przekazany polskiemu wojsku wraz ze 127 innym Leopardami 2A4. U nas otrzymał swoje charakterystyczne malowanie, które nosi do dzisiaj. Nie zdążył zostać zmodernizowany do wersji 2PL jak większość naszych Leopardów 2A4. Najpewniej w 2023 lub 2024 został przekazany Ukrainie jako jedna z kilkunastu maszyn tego typu. Na temat służby w ukraińskim wojsku informacji brak. Maszyn tego typu używa kilka jednostek.
Po zdobyciu przez Rosjan najpewniej został dokładnie obejrzany i co jeszcze ciekawego dało się z niego zdemontować to zdemontowano. Leopard 2A4 nie stanowi jednak już ani awangardy technologicznej, ani specjalnej tajemnicy dla rosyjskich służb oraz przemysłu, zwłaszcza że mają dostęp do znacznie lepszych i nowszych wersji tej maszyny w postaci ex-niemieckich A6 i szwedzkich Strv 122 (modyfikacja wersji A5), które też wpadły w ich ręce. Można przypuszczać, że w ramach wojennej współpracy Rosjanie podzielili się częścią swojej wiedzy na temat zdobycznych zachodnich czołgów z Koreą Północną. Sami Koreańczycy na pewno też dokładnie obejrzeli maszyny, które potem umieścili w muzeum. Czołgi nigdy nie były silną stroną ich przemysłu zbrojeniowego, więc pojazdy zachodnie z lat 80.-90. muszą być źródłem bardzo ciekawych informacji.
Na zdjęciach z otwarcia muzeum widać, że obok ex-polskiego Leoparda 2A4 jest też ex-amerykański M1 Abrams i M2 Bradley (bojowy wóz piechoty), do tego ex-niemiecki Marder (też bwp) i ex-francuskie AMX-10 i VAB (kołowe pojazdy rozpoznawcze i transportowe). Inne części ekspozycji to najróżniejsze drony, broń strzelecka i inne wyposażenie. Muzeum jest połączone z cmentarzem północnokoreańskich żołnierzy, zabitych w walkach z Ukraińcami oraz z mauzoleum. Korea Północna buduje kult żołnierzy, stawia im kolejne pomniki i podkreśla jak wielkie zasługi oddali ojczyźnie oraz dyktatorowi, ginąc w wojnie po drugiej stronie globu.
Nie ulega wątpliwości, że wysłanie kilkunastu tysięcy ludzi na pomoc Rosjanom było dla Korei Północnej korzystną inwestycją. Po pierwsze za cenę strat szacowanych na około tysiąc zabitych i kilka tysięcy rannych, reżim zyskał dodatkowe karty przetargowe w negocjacjach z Moskwą. Razem z masowymi dostawami prostej amunicji artyleryjskiej, pomoc Korei Północnej dla Rosji ma istotny wpływ na przebieg wojny z Ukrainą. Nie wiadomo co konkretnie Rosjanie dają w zamian. Prawdopodobnie chodzi o podstawowe produkty, takie jak żywność i ropa, które mogą wpłynąć na poprawę sytuacji gospodarczej reżimu. Niesprecyzowane są też informacje dotyczące pomocy technologicznej i zbrojeniowej, być może chodzi o wyposażenie niezbędne do stworzenia serii nowych dużych okrętów bojowych dla północnokoreańskiej floty.
Nie ulega wątpliwości, że Korea Północna zdobyła też bezcenne doświadczenie bojowe. Ostatni raz jej wojsko walczyło w 1953 roku, co w połączeniu z bardzo sztywnym ideologicznie i konserwatywnym reżimem sprawiło, że jest ono anachroniczne. Walki z Ukraińcami to przeskok do zupełnie innej rzeczywistości, pełnej choćby dronów czy walki elektronicznej. Można być pewnym, że Korea Północna wyciągnęła z tego wiele informacji. Pytanie, czy będzie w stanie je wykorzystać szerzej w realiach swojego masowego i zacofanego wojska. Na bliskiej współpracy z Rosjanami Korea Północna wiele zyskała. Można powiedzieć, że jest jednym z największych wygranych wojny w Ukrainie.












