
-
Cztery osoby zostały zatrzymane w związku z fałszywymi alarmami, a obecnie prowadzone są przesłuchania i możliwe są kolejne działania.
-
Jedna z zatrzymanych osób była już wcześniej tymczasowo aresztowana w podobnej sprawie, a sąd uznał, że jej groźby miały charakter fantazyjny.
-
W maju służby odnotowały 12 interwencji po zgłoszeniach o zagrożeniu, dotyczących między innymi polityków i znanych osób.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W czwartek Donald Tusk podczas rozmowy z TVN24 oznajmił, że zatrzymano czwartą osobę w związku ze sprawą fałszywych alarmów. Premier nie wykluczył kolejnych działań w tej sprawie.
Informacje o tym potwierdziła także rzecznik prasowa MSWiA Karolina Gałecka.
Sprawa dotyczy m.in. zdarzeń z maja tego roku, kiedy to do służb wpłynęły fałszywe zgłoszenia dotyczące „podłożenia ładunków wybuchowych lub zagrożenia zdrowia i życia”.
Fałszywe alarmy. Jeden z zatrzymanych był już w areszcie
W czwartek Onet podał nowe informacje na temat jednego z zatrzymanych. Portal ustalił, iż jeszcze przed zatrzymaniem w sprawie serii fałszywych alarmów wobec mężczyzny – Wiktora P. rozpoczęło się śledztwo, w którym ma 12 zarzutów.
Interia potwierdziła te informacje. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros przekazała nam, że mężczyzna przebywał już w areszcie tymczasowym w takiej samej sprawie. – Sąd jednak ten areszt uchylił – przekazała prokurator.
Rzecznik prasowa MSWiA Karolina Gałecka w rozmowie z TVN24 podkreśliła, iż osoby dopuszczające się takich fałszywych zgłoszeń działają w zorganizowanej grupie.
Prok. Katarzyna Calów-Jaszewska w rozmowie z Onetem przekazała, iż ” w uzasadnieniu wskazano, że zgromadzono pełny materiał dowodowy, a ryzyko wymierzenia surowej kary nie ma charakteru realnego”.
Jak dodała, Wiktor P. przez pół roku siedział w areszcie, ale w kwietniu 2025 roku został zwolniony, bo sąd uznał m.in., że jego groźby miały „charakter fantazyjny”.
Śledztwo ws. fałszywych zgłoszeń wobec polityków
MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”.
W sobotę wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła w poniedziałek śledztwo w sprawie fałszywego zawiadomienia. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w sobotę nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji Alarm 112, dokonała zgłoszenia z ustalonego numeru telefonu.
Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna; uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.
Policja interweniowała również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Sprawę nagłośnił w poniedziałek rzecznik PiS Rafał Bochenek. Według jego relacji zgłoszenie miało dotyczyć rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie na terenie nieruchomości prezesa PiS.
-
Nowe informacje ws. fałszywych alarmów. Są zatrzymania, szef MSWiA potwierdza
-
Zatrzymania w sprawie fałszywych alarmów. Komunikat prokuratury












