Ogłaszając wyrok, Sąd Apelacyjny w Poznaniu nieznacznie zmienił orzeczenie sądu I instancji, m.in. obniżając kwotę zasądzonej nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt, a także uniewinniając oskarżonego od jednego z czynów, co poskutkowało obniżeniem kary łącznej z dwóch lat pozbawienia wolności do roku i 10 miesięcy bezwzględnego więzienia.
Pysząca. Zapadł wyrok ws. nielegalnej hodowli
Sędzia Krzysztof Lewandowski w bardzo obszernym uzasadnieniu wyroku podkreślił, że materiał dowodowy zebrany w sprawie, w tym opinie biegłych i zeznania świadków, jednoznacznie wskazywały na winę oskarżonego – poza jednym czynem, od którego Maciej M. został uniewinniony. Sędzia wskazał, że także ocena materiału poczyniona przez sąd I instancji była prawidłowa, a apelacje obrońców od nieprawomocnego wyroku nie zasługiwały na uwzględnienie.
– Sąd I instancji w pełni trafnie ocenił przy tym, że w przypadku przestępstw znęcania się nad zwierzętami oraz nielegalnego obrotu nimi, sama skala tych przestępczych przedsięwzięć, w tym ogromna wręcz liczba osobników i gatunków, w tym niebezpiecznych lub chronionych, które oskarżony trzymał na niewielkiej powierzchni, w niehumanitarnych warunkach oraz de facto hurtowy charakter nielegalnego obrotu zwierzętami, przemawiały za wymierzeniem sprawcy kar pozbawienia wolności o charakterze bezwzględnym – zaznaczył sędzia.
Przypomniał również, że oskarżony, przypisany mu proceder prowadził przez wiele lat „w poczuciu bezkarności, w tym nie wahał się obchodzić i nadużywać prawa, jak w przypadku rejestracji cyrku, by pod tą przykrywką prowadzić nielegalną hodowlę zwierząt. A nawet popełniał w tym celu albo niejako przy okazji inne przestępstwa jak fałszowanie dokumentów czy naruszanie praw pracowniczych”.
Oskarżonego nie było w czwartek w sądzie. Jego obrońcy nie chcieli komentować wyroku, zapowiedzieli jedynie skierowanie kasacji w tej sprawie.
Pełnomocniczka fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! adw. Katarzyna Topczewska powiedziała mediom, że „to jest dobry dzień dla zwierząt, bo oskarżony idzie do więzienia”.
– Oskarżony nie będzie mógł ubiegać się o odbywanie kary np. w systemie dozoru elektronicznego, ponieważ sąd nieznacznie ten wyrok jedynie obniżył, biorąc pod uwagę, że w zakresie jednego z czynów dotyczącego prawa farmaceutycznego uniewinnił oskarżonego. Co do znęcania się nad zwierzętami, sąd nie miał najmniejszych wątpliwości i dzisiaj przepięknie uzasadnił to, że zwierzęta nie musiały mieć objawów chorobowych, żeby uznać, że one cierpiały – podkreśliła.
Dodała, że Maciej M. „nie zapewniał zwierzętom warunków adekwatnych do ich potrzeb i znęcał się nad nimi”.
– Mało tego, sąd dzisiaj wyraźnie powiedział, że oskarżony prowadził hodowlę, nielegalną hodowlę pod płaszczykiem cyrku. To bardzo mocno wybrzmiało, bo ten wyrok dzisiejszy będzie jasnym sygnałem dla wszystkich pseudo hodowli, dla wszystkich kolekcjonerów zwierząt egzotycznych, którzy nie mają prawa posiadać takich zwierząt, że nie warto. Nie warto rozmnażać zwierząt, nie warto robić tego w celach zarobkowych i skazywać ich na cierpienie, bo za to płacą właśnie tacy pseudo hodowcy – zaznaczyła.
Sprawa miała swój początek w połowie 2017 r. Na terenie hodowli Macieja M., zarejestrowanej jako cyrk, policja znalazła niemal 300 zwierząt, w tym gatunków chronionych. Były wśród nich tygrysy, lamparty perskie, rysie, antylopy i pumy. Stan sanitarny pomieszczeń i wybiegów miał zagrażać życiu i zdrowiu przetrzymywanych zwierząt. Część z nich ewakuowano do polskich ogrodów, a część przyjęły europejskie azyle dla dzikich zwierząt.
W akcji na terenie hodowli brali udział wielkopolscy policjanci wraz z koordynatorem ds. CITES Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu, przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”, fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! oraz Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu. Akcja na terenie hodowli była jedną z największych interwencji dotyczących dzikich zwierząt objętych ochroną gatunkową, jakie przeprowadzono w Polsce.
Proces właściciela hodowli zaczął się w 2019 r. W czasie procesu oskarżony nie przyznał się do popełnienia większości zarzucanych mu czynów. W lutym tego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał Macieja M. za winnego m.in. znęcania się nad zwierzętami, łamania praw pracowniczych, fałszerstwa, przywłaszczenia zwierzęcia czy spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Sąd skazał mężczyznę na karę łączną dwóch lat więzienia, a także orzekł przepadek części jego zwierząt. Maciej M. został też objęty zakazami posiadania wszelkich zwierząt oraz prowadzenia jakiejkolwiek działalności związanej z hodowlą i utrzymaniem zwierząt przez 10 lat. Orzekł także wobec niego obowiązek zapłaty nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt w kwocie łącznej 100 tys. zł.
Apelacje od tego nieprawomocnego wyroku do sądu II instancji skierowali obrońcy oskarżonego, wnosząc o uniewinnienie lub ewentualnie uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy. Maciej M. odpowiadał przed sądem z wolnej stopy.
Sprawę rozpoznał na początku października Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Prokurator oraz pełnomocniczka fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!, wnieśli o utrzymanie wyroku sądu I instancji w mocy. Ze względu na zawiłość i obszerność sprawy, ogłoszenie wyroku zostało odroczone.


