
Nie ulega wątpliwości, że Iga Świątek jest w takim momencie sezonu, w którym presja jest naprawdę spora. Polka nadal szuka swojej pierwszej szansy zagrania w decydującej fazie któregokolwiek z turniejów kampanii 2026.
Można było mieć nadzieje, że do takiego przełamania dojdzie właśnie w Bad Homburg. Na niemieckich kortach trawiastych w 2025 roku Świątek dotarła aż do finału imprezy. Nawet porażka z Jessicą Pegulą nie była wówczas problemem, biorąc pod uwagę nadchodzący, wielkoszlemowy Wimbledon.
Tym razem Polka również przegrała z Amerykanką. Stało się to jednak… już w pierwszym meczu turnieju dla Świątek.
Katastrofa Igi Świątek w Niemczech. Ogromny cios tuż przed Wimbledonem
Turniejowy numer 1 imprezy od początku musiał zmagać się ze sporymi kłopotami. Amerykanka, światowy numer 24, zaczęła bowiem od prowadzenia 3:0 w secie otwarcia. Polka nie mogła odnaleźć swojego odpowiedniego rytmu, mnożyły się błędy, do tego Świątek nie potrafiła dobrze wstrzelić się własnym podaniem.
Kiedy jednak udało się numerowi 3 na świecie opanować emocje, Polka zdołała wyrównać na 5:5 i mecz zaczął się właściwie od początku. Ponownie jednak to Navarro sprawiała wrażenie dużo spokojniejszej od Świątek. Amerykanka przede wszystkim potrafiła w kluczowych momentach kończyć ważne piłki. A nawet jeśli pojawiała się presja ze strony faworytki, to mieszanina umiejętności i szczypty szczęścia, pozwalała być reprezentantce USA nieco bardziej „z przodu”.
Po pierwszym, ostatecznie przegranym 5:7 secie, w drugiej partii od stanu 2:2 – widzieliśmy taką Świątek, jaką z pewnością chcieliby oglądać polscy kibice. Mająca 25 lat zawodniczka przestała popełniać własne błędy, do tego doszło nieco bezpieczniejsze, ale nadal skuteczne granie. Trener Francisco Roig miał powody do przyklaśnięcia na ten czas w wykonaniu swojej podopiecznej. Efekt? Świątek w 35 minut wygrała pewnie 6:2.
Cóż jednak z tego, skoro w trzecim secie ponownie to Navarro była te kilka kroków przed Polką. Zaczęło się od istotnego przełamania serwisu Świątek już przy pierwszej okazji, na 2:0. Trzeci gem, niezwykle istotny, bo kilka szans na przełamanie powrotne ze strony Polki, ostatecznie zniwelowała Navarro. Amerykanka miała też trochę szczęścia, ale w tym wypadku wydaje się, że ono sprzyjało po prostu zawodniczce lepszej.
Mając 3:0, rywalka Świątek dowiozła do końca tę minimalną, ale decydującą przewagę jednego przełamania. Ostatecznie zamykając trzecią partię wynikiem 6:3.
Dla Polki to spory cios przed Wimbledonem, bo wizyta w Bad Homburg była pierwszą okazją do gry na korcie trawiastym dla Świątek. Plus trzeba będzie brać pod uwagę sporą stratę punktów rankingowych. Świątek zagrała bowiem w poprzednim sezonie w finale, a tu odpadła – jak wspominaliśmy wcześniej – już w pierwszym meczu.













