-
Szczury i fretki stanowiły zagrożenie dla ptaków gniazdujących na irlandzkiej wyspie Rathlin, wyjadając ich jaja i pisklęta.
-
Od 2023 r. prowadzony jest program „zero tolerancji” dla szczurów i fretek z wyspy. Wykorzystywane są pułapki, drony, kamery oraz psy tropiące.
-
Po usunięciu drapieżników liczba maskonurów wzrosła, a na wyspie wystąpił wzrost populacji królików. Fretki udało się usunąć całkowicie, na potwierdzenie zniknięcia szczurów trzeba jeszcze poczekać.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na Rathlin żyje jedna z największych kolonii ptaków morskich w Irlandii Północnej. Gniazdują tam maskonury, nurzyki, fulmary, mewy trójpalczaste i wiele innych gatunków. Dla większości z nich największym zagrożeniem nie byli jednak ludzie, lecz szczury i zdziczałe fretki.
Inwazyjne drapieżniki wyjadały jaja i pisklęta, powodując spadek liczebności kolonii. W 2017 r. jedna fretka zabiła w ciągu dwóch dni aż 27 maskonurów. To wydarzenie przyspieszyło przygotowania do programu całkowitego usunięcia obu gatunków z wyspy.
Ponad siedem tysięcy pułapek i psy tropiące
Akcja rozpoczęła się w 2023 r. Najpierw zajęto się fretkami. Rozstawiono 450 pułapek, a w pobliżu domów stosowano wyłącznie pułapki żywołowne, aby nie stwarzać zagrożenia dla kotów. Ostatecznie usunięto 98 zwierząt.
Znacznie trudniejszym zadaniem okazały się szczury. Szacowano, że na liczącej ok. 14 kilometrów kwadratowych wyspie żyje ich nawet 10 tys. Nie można było zastosować zrzutów trutki z powietrza, ponieważ Rathlin jest zamieszkana. Przynęty trzeba było rozmieścić ręcznie w blisko siedmiu tysiącach specjalnych stacji, ustawionych co ok. 50 metrów.
To oznaczało konieczność uzyskania zgody niemal wszystkich mieszkańców. Pojemniki z trutką trafiały do stodół, budynków gospodarczych, a czasem nawet do domów. Na stromych klifach instalowali je alpiniści, opuszczając się na linach kilkadziesiąt metrów nad morzem.
W końcowej fazie projektu wykorzystano także kamery, drony z kamerami termowizyjnymi oraz specjalnie wyszkolone psy tropiące, które potrafią wykrywać obecność szczurów po zapachu.
Pierwsze efekty są już widoczne
Według naukowców ostatni szczur został zabity w czerwcu 2025 r. Jeśli przez dwa lata nie zostanie odnotowana obecność kolejnych osobników, wyspa będzie mogła zostać oficjalnie uznana za wolną od szczurów. W marcu tego roku potwierdzono już natomiast całkowite usunięcie zdziczałych fretek. Był to pierwszy taki sukces na zamieszkanej wyspie.
Pierwsze zmiany w przyrodzie są już widoczne. Liczba maskonurów wzrosła z ok. 1200 w dwóch poprzednich sezonach do około 1700 w 2025 r. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat odnotowano także oznaki ponownego lęgu burzyków i nawałników.
Projekt przyniósł również korzyści mieszkańcom. Ponieważ fretki niemal zniknęły, część osób ponownie zaczęła hodować kury i kaczki, które wcześniej często padały ofiarą drapieżników.
Każda ingerencja ma swoje skutki
Usunięcie szczurów i fretek nie oznacza jednak końca problemów. Na wyspie szybko wzrosła liczba królików, których populację wcześniej ograniczały właśnie fretki. Zwierzęta zaczęły niszczyć uprawy i przydomowe ogrody.
Naukowcy spodziewają się również, że w najbliższych latach może wzrosnąć liczebność myszy, które wcześniej przegrywały konkurencję ze szczurami. Dlatego mieszkańcy nadal kontrolują stacje z przynętami i kamery, szczególnie w okolicach portu, gdzie gryzonie mogą ponownie przypłynąć na statkach.
Mimo tych wyzwań specjaliści uznają program za jeden z najbardziej skutecznych projektów ochrony przyrody prowadzonych na wyspach. Dotychczas na świecie podjęto próby usunięcia gryzoni z blisko tysiąca wysp. Skuteczność takich działań sięga około 90 proc. w przypadku szczurów. Rathlin pokazuje, że podobna operacja jest możliwa nawet tam, gdzie obok cennych kolonii ptaków żyją ludzie.


