Uchwalona przez parlament ustawa „lex szarlatan” od kilku dni spoczywa już na biurku prezydenta Karola Nawrockiego i czeka na decyzję głowy państwa o ewentualnym podpisie lub wecie. „Nowe przepisy mają skuteczniej walczyć z oferowaniem niesprawdzonych metod leczenia i działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych. Pozwolą także ograniczyć działalność firm wykorzystujących niewiedzę pacjentów do sprzedaży terapii oraz usług o niepotwierdzonej skuteczności” – zapowiadała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. 

– Chodzi o sytuacje, gdy osoby bez wykształcenia medycznego oferują rzekome terapie chorób metodami, które nie mają potwierdzenia naukowego lub zniechęcają pacjentów do diagnostyki i leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną. Należy na takie praktyki pseudomedyczne reagować – tłumaczył w maju rzecznik rządu Adam Szłapka.

Zobacz wideo Rok prezydentury Nawrockiego. Kidawa-Błońska: Wydawało mi się, że możemy wymagać więcej

Jerzy Zięba w Kancelarii Prezydenta. „Fantastyczne spotkanie”

Pod petycją przeciwko tej ustawie podpisało się ok. 25 tys. osób. W ubiegły czwartek jedną z osób, która złożyła petycję w Kancelarii Prezydenta RP, był Jerzy Zięba, przedsiębiorca i absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Zięba od lat promuje w sieci terapie, których skuteczność nie jest potwierdzona przez rzetelne badania naukowe. W 2024 r. Ministerstwo Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta i organizacje działające na rzecz pacjentów onkologicznych zgodnie orzekły, że „metody przez niego promowane, ani jego zalecenia nie bazują na medycynie opartej na dowodach naukowych”.

– Prowadzącym był pan minister Sławomir Mazurek, który został od pana prezydenta wyznaczony do prowadzenia właśnie tego tematu. Spotkanie było naprawdę fantastyczne, było merytoryczne, spokojne – relacjonował w mediach społecznościowych Jerzy Zięba. – Mieliśmy możliwość przekazania panu ministrowi informacji. (…)  Było nas siedem osób i pan minister pozwalał każdemu z nas dokładnie wytłumaczyć, o co chodzi. Nie było jakiegoś pośpiechu, nie było jakiejkolwiek drażliwości – dodał. 

Wkrótce potem treść petycji została opublikowana na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta. 

„Autorzy petycji zwracają się do Prezydenta RP o odrzucenie przygotowanej przez Rząd i uchwalonej przez Sejm RP ustawy (…). Jednocześnie piszący apelują o opracowanie alternatywnego modelu regulacji opartego na bezpieczeństwie pacjenta, autonomii pacjenta, przejrzystości prawa, certyfikacji i nadzorze jakości oraz modelu integracyjnym zamiast modelu represyjnego” – czytamy w komunikacie urzędu. 

„Kurtuazyjne spotkanie”

Szczegóły spotkania poznał dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek. – Przyszli z petycją. Złożyli kilkadziesiąt tysięcy podpisanych sztuk. Powiedzieli swoje – mówił reporterowi jeden z prezydenckich urzędników.

– Nie autoryzujemy ani ludzi, którzy składają petycje, ani ich środowisk. Spotkanie było kurtuazyjne – zastrzegł pracownik kancelarii. Ustalenia „Newsweeka” wskazują, że prezydent Karol Nawrocki o tym spotkaniu nie wiedział. 

„Spotkanie miało charakter wyłącznie związany ze złożeniem petycji, co stanowi realizację prawa obywateli do kierowania petycji do organów władzy publicznej, zagwarantowanego w Konstytucji RP oraz ustawie o petycjach. Kancelaria Prezydenta RP przyjmuje petycje i wystąpienia kierowane przez obywateli oraz różne środowiska społeczne, niezależnie od prezentowanych przez nie poglądów” – przekazała „Newsweekowi” Kancelaria Prezydenta RP. 

Udział
Exit mobile version