Zakaz wystąpień medialnych dla byłego posła, europosła i prezesa TVP został nałożony przez władze PiS pod koniec lipca, co było pokłosiem jego krytycznych wypowiedzi pod adresem Mateusza Morawieckiego i jego środowiska. Były premier był wówczas jeszcze członkiem PiS, więc kierownictwo partii uznało, iż ataki na Morawieckiego szkodzą Prawu i Sprawiedliwości. Sprawa wypowiedzi (m.in. dla telewizji Republika) Jacka Kurskiego została też skierowana do partyjnej komisji etyki.
Komisja, jak wynika z naszych informacji, sprawy jeszcze nie rozstrzygnęła. Tymczasem były szef TVP znów pojawił się w mediach – w środę udzielił wywiadu telewizji wPolsce24, gdzie wsparł m.in. kandydata PiS na prezydenta Krakowa Michała Drewnickiego. I znów w ostrych słowach wypowiedział się o środowisku Mateusza Morawieckiego, nazywając Rozwój Plus „moralnym bankrutem”.
„Umówił się na własną rękę”
Aktywność Kurskiego nie umknęła uwadze dziennikarzy, odnotowała ją m.in. Wirtualna Polska, która o powrocie b. szefa TVP napisała w czwartek. Z naszych ustaleń wynika, że zakaz wystąpień medialnych wciąż obowiązuje, a były poseł i europoseł go po prostu złamał. – Umówił się na własną rękę do wPolsce24 – mówi nam bliski współpracownik prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Zachowanie Jacka Kurskiego budzi mieszane uczucia w PiS. – Gdybym chciał zaszkodzić Michałowi Drewnickiemu, to właśnie modliłbym się o to, żeby wsparł go publicznie Jacek Kurski – ironizuje w rozmowie z Gazeta.pl jeden z posłów. – Kurski to postać, której nie akceptuje duża część naszych wyborców, co wyraźnie pokazały ostatnie wybory do europarlamentu. Miał dwójkę na liście i do PE i się nie dostał – przypomina nasz rozmówca.
„Każdy ma prawo do aktywności medialnej”
Z drugiej jednak strony, gdy o Kurskiego pytamy w Sejmie posła Marcina Warchoła, ten kolegi partyjnego broni. – Każdy ma prawo do aktywności medialnej – przekonuje. Warchoł nie widzi też problemu w tym, że b. prezes Telewizji Polskiej wspiera kandydata PiS w Krakowie. – Jacek Kurski zna Kraków, krakowianie znają pana prezesa Kurskiego, cenią. To może pomóc, oczywiście – ocenia polityk.
Nie wiadomo, jakie będą konsekwencje złamania przez Kurskiego zakazu wystąpień medialnych. O tym być może zdecydują wkrótce władze PiS. Część naszych rozmówców ma przy tym nadzieję, że b. szef TVP nie znajdzie się w przyszłym roku na listach wyborczych do Sejmu lub Senatu. – Na pewno będzie zabiegał o to, ale jaką ostatecznie decyzję w tej sprawie podejmie prezes, trudno powiedzieć – mówi polityk z władz PiS.


