Sejm zdecyduje o wyborze byłego ministra do spraw wdrażania polityki rządu na sędziego TK podczas pierwszego posiedzenia po poselskich wakacjach.

– Ja nie rozumiem tego ruchu. Zrozumiałbym, gdybym miał pewność, że jest jakiś pomysł na przyśpieszenie czy załatwienie sprawy, czyli odblokowanie Trybunału Konstytucyjnego, że do tego pomysłu jest pan Berek konieczny. To, bym powiedział, inaczej bym na tę sprawę spojrzał – powiedział były prezydent w środę (19 sierpnia) w „Punkcie Widzenia Szubartowicza” na antenie Polsatu News.

Zobacz wideo Z rządu odchodzi Maciej Berek. Tusk ma na niego plan

Tusk bierze na celownik TK. Plan jest tajny, za to przekaz jasny: skruszyć symbol rządów PiS i prawicową opowieść o nieskutecznej Koalicji 15X – piszą Iwona Szpala i Agata Kondzińska na Wyborcza.pl.

Bronisław Komorowski: Ostatnimi ludźmi, którzy mogą go krytykować, to są koledzy z PiS-u

Komorowski uważa, że trudno jest rządzić bez wpływów w Trybunale Konstytucyjnym. Jego zdaniem wybór Macieja Berka na sędziego może być dla Tuska zabezpieczeniem na przyszłość, gdy Koalicja Obywatelska znajdzie się w opozycji.

Podkreślił, że nie podoba mu się ten pomysł, ale „ostatnimi ludźmi, którzy mogą go krytykować, to są koledzy z PiS-u, bo oni taką sytuację stworzyli”. – Obecny rząd idzie po bandzie w tej sprawie. Ale oni poszli po jeszcze ostrzejszej bandzie wcześniej – stwierdził prezydent.

– Jestem ostatni chętny do przypominania premierowi Tuskowi, że obiecywał, że nie będą politycy kierowani do Trybunału. Bo sobie myślę tak: to jest potwierdzenie zasady, którą powinien głęboko przemyśleć pan Jarosław Kaczyński, cały PiS – kto kopie dołki, ten sam w nie wpada – stwierdził Bronisław Komorowski.

Skoro Polacy oczekują spełniania obietnic i sprawczości – a oczekują – to jeśli Tusk spełni obietnicę uzdrowienia Trybunału i sprawi, że sąd konstytucyjny wreszcie będzie legalnie wydawał wyroki, czyli dbał o nasze prawa i pilnował polityków, to opinia publiczna Berkowi w TK przyklaśnie – pisze Agnieszka Kublik na Wyborcza.pl.

„Ja mam z tym problem”

13 sierpnia Donald Tusk poinformował, że warunkowo zgodził się na kandydowanie Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Cztery dni później, 17 sierpnia, były minister do spraw wdrażania polityki rządu oficjalnie znalazł się wśród kandydatów na sędziów TK.

Za kandydaturą Berka nie poszła spójna opowieść o roli, którą ma zagrać w TK. Publiczność nie wie, dlaczego to akurat byłemu ministrowi mają się udać porządki w TK, skoro inni sędziowie siedzą w korytarzach instytucji – pisze Wyborcza.pl. 

Politycy KO podkreślają, że Berek jest wybitnym praktykiem prawa, a jego kandydatura na sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest najlepsza z możliwych. Innego zdania są niektórzy posłowie koalicyjnych ugrupowań. 

– Gdyby pan Maciej Berek nie był członkiem Rady Ministrów, ja nie zawahałbym się podnieść rękę i powiedzieć „tak” dla tej kandydatury. Gdyby nie był członkiem Rady Ministrów, (…) nie byłoby z tym problemu. Ja mam z tym problem – mówił w poniedziałek (17 sierpnia) w Radiu ZET wiceszef klubu Lewicy Tomasz Trela.

Udział
Exit mobile version