
-
Dziennikarskie śledztwo Polsat News ujawnia skalę niehumanitarnego traktowania koni w Polsce.
-
W ciągu zaledwie 5 lat odnotowano aż 129 zgonów koni ciągnących dorożki na krakowskim rynku.
-
Reporterzy potwierdzili, że konie są regularnie sprzedawane na mięso za kilka złotych za kilogram. Na rzeź co roku trafia ok. 10 proc. polskich koni, mimo że w kraju nie ma tradycji jedzenia koniny.
-
– To brutalne odarcie z iluzji – komentuje reportaż posłanka Małgorzata Tracz. – Sejm powinien uznać, że koń jest zwierzęciem towarzyszącym, a nie maszyną napędową – apeluje parlamentarzystka.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Aktywiści prześledzili los 378 koni dorożkarskich pracujących na rynku w Krakowie w latach 2019-2024. Aż 129 z nich, czyli ponad 1/3, nie żyje – ustalili reporterzy Polsat News Monika Gawrońska i Jacek Smaruj. Dane przedstawiono w reportażu „Konie na kilogramy”.
Konie na kilogramy. Reportaż Polsat News ujawnia przerażającą prawdę o koniach w Polsce
Na tym jednak nie koniec. Aktywiści z organizacji „Ratujmy konie” ustalili także, że w ciągu jednego dnia często zgłaszano po kilka zgonów zwierząt. Stąd podejrzenie, że konie dorożkarskie nie umierały, tylko trafiały do rzeźni. Najmłodsze zwierzęta miały po 5 lat, podczas gdy konie potrafią żyć ponad 20 lat.
Reporterzy Polsat News w dziennikarskiej prowokacji na krakowskim rynku potwierdzili, że za pieniądze dorożkarze zgadzają się na wiele. Dziennikarze udawali młodą parę szykującą się do ślubu i wypytywali o możliwość wynajęcia koni na wesele jako atrakcję dla gości.
„Ja mogę nawet dwa dni u pani na weselu jeździć, mi to w ogóle nie przeszkadza” – powiedział jeden z dorożkarzy. Opiekunowie zwierząt nie widzieli problemu w tym, że konie będą pracować w upale po osiem godzin dziennie. „Wszystko rozbija się o cenę” – podsumowywali.
Władze Krakowa w odpowiedzi na pytania dziennikarzy przyznają, że nie prowadzą ewidencji i nie wiedzą, co dzieje się z końmi zgłoszonymi do pracy na rynku. „Analizowane jest wprowadzenie dodatkowych rozwiązań, zwiększających transparentność w tym zakresie” – przekazał UM Kraków.
Reporterzy Polsat News ustalili także, co dzieje się ze zwierzętami, które nie są już nikomu potrzebne. W całej Polsce na prywatnych posesjach organizowane są targi, gdzie handluje się końmi. Choć raczej należałoby użyć sformułowania „koniną”. Konie sprzedawane są tam na wagę, czasami w cenie kilku złotych za kilogram. Sprzedawcy nie ukrywają, że niektóre zwierzęta to właśnie konie dorożkarskie. Konie lepiej zbudowane, pociągowe, sprzedawane są za ok. 9 zł/kg. Konie słabsze, starsze można kupić już za 2-3 zł/kg.
Te konie, które im nie pasują, tak zwane „odpady”, trafiają dalej na ubój. Często przyjeżdżają hodowcy i handlarze, którzy wyłącznie chcą kupić takiego konia na mięso
Komentarze po reportażu ws. koni. Posłanka reaguje
– To, co ujawnili dziennikarze Polsat News oraz aktywistki z Fundacji Viva! i Ratuj Konie, to brutalne odarcie z iluzji. Turyści w Krakowie widzą piękne dorożki i „zadbane” zwierzęta. My, obrońcy praw zwierząt, od lat widzimy to, co dzieje się za kulisami: potworne przeciążenie, wyeksploatowanie, a ostatecznie rzeźnie – mówi w rozmowie z Zieloną Interią posłanka Małgorzata Tracz, członkini sejmowej m.in. podkomisji ds. dobrostanu zwierząt gospodarskich.
– Dane ujawnione w reportażu są przerażające. Sytuacja, w której kilka zwierząt „umiera” dokładnie tego samego dnia, to żaden przypadek – to po prostu harmonogram transportu do ubojni. Kolejny raz udowodnione zostaje, że w Polsce mamy do czynienia z systemową patologią, w której konie traktowane są jak maszyny, które po zużyciu sprzedaje się na kilogramy – ocenia parlamentarzystka.
Mimo że w Polsce nie ma tradycji jedzenia koniny, tylko w 2025 r. w całym kraju w ubojniach zabito 27 tys. koni, co stanowi ok. 10 proc. wszystkich tych zwierząt w Polsce. Znaczna część mięsa trafia na eksport – zauważa adwokat Katarzyna Topczewska w rozmowie z Polsat News. To efekt tego, że konie w Polsce traktowane są jak zwierzęta gospodarskie. Powstała inicjatywa ustawodawcza, aby zmienić ich status na zwierzęta towarzyszące człowiekowi, podobnie jak psy i koty. To oznaczałoby, że koni nie będzie można ubijać w polskich rzeźniach i wywozić ich na ubój za granicę.
Aby przerwać ten łańcuch okrucieństwa, potrzebujemy odważnych decyzji. Cierpienie zwierząt nie może być usprawiedliwiane biznesem ani rzekomą „tradycją”. Nie w Krakowie, nie nad Morskim Okiem; nigdzie. Władze Krakowa powinny podjąć decyzję o całkowitym zakazie działalności dorożek w mieście, a Sejm powinien uznać prawnie, że koń jest zwierzęciem towarzyszącym, a nie maszyną napędową, którą po zepsuciu oddaje się na złom












