
Nie ulega wątpliwości, że na ten występ oczekiwano nie tylko wśród polskich kibiców. Maja Chwalińska zakasowała bowiem Roland Garros 2026 swoją piękną grą, rozkochując w sobie sporą grupę fanów tenisa z całego świata. Po finale osiągniętym w Paryżu stało się jasne, że na Polkę będą spoglądać światowe media.
Tym bardziej że pierwszy raz po wielkoszlemowym finale Chwalińska pojawiła się akurat na trawiastych kortach Wimbledonu. Co więcej, oficjalnie zaproszona przez organizatorów, otrzymując tzw. dziką kartę.
Maja Chwalińska z kontuzją w Londynie. Koszmarny pech!
Poniedziałkowy (tj. 29 czerwca) mecz zaczął się zgodnie z planem. Co więcej, Chwalińska trochę… zabawiła się w Igę Świątek, bo Wimbledon otworzyła imponującym 5:0. Rywalka z Tajlandii nie miała zbyt wiele do powiedzenia, głównie próbując się jakkolwiek podpiąć pod rywalizację. Ostatecznie nie skończyło się tak źle, bo tajska kwalifikantka zdołała wygrać swój gem serwisowy i przełamać Chwalińską, ale skończyło się na 6:2 dla zawodniczki rozstawionej z numerem 20 w Londynie.
W drugim secie wydawało się, że nic i nikt nie jest już w stanie zatrzymać Polki. Najpierw Chwalińska przełamała rywalkę w szóstym gemie (4:2), a następnie dołożyła jeszcze kolejnego (5:2), właściwie znajdując się na autostradzie do awansu.
Korty trawiaste są jednak mocno zdradliwe, o czym przekonało się już wiele tenisistek i wielu tenisistów. W dziewiątym gemie, przy stanie 5:3 i serwisie Tajki, Polka miała piłkę meczową (40:30). Pech chciał, że Chwalińska poślizgnęła się, a noga podwinęła się tak nieszczęśliwie, że doszło – najprawdopodobniej – do kontuzji stawu skokowego.
Niestety, od tego momentu Chwalińska już tylko… przegrywała na korcie. Choć staw skokowy był mocno zatejpowany, właściwie zblokowany, to Tajka wyszła z parapatów, ostatecznie wychodząc z wyjściowego 2:5 na 7:5 i wyrównaniu stanu meczu.
Przy wyniku 1:1, Polka zdecydowała się opuścić kort.
Wimbledon 2026. Gdzie i kiedy oglądać wielkoszlemowe granie w Londynie?
Nie ulega wątpliwości, że to może być szczególny turniej dla polskich kibiców. Legendarny Wimbledon już w sezonie 2025 przyniósł mnóstwo dobrej energii – za sprawą wielkiego triumfu Igi Świątek w zmaganiach singlistek. Polka będzie w Londynie bronić wielkoszlemowego tytułu. Oprócz numeru 3 rankingu WTA prosto z Polski, wśród pań pewne startu w Wimbledonie są Magdalena Fręch, Magda Linette.
W kwalifikacjach z turniejem w Londynie pożegnały się za to dwie inne polskie reprezentantki – Katarzyna Kawa (w finale) oraz Linda Klimovicova (I runda).
Jeśli mowa o panach, Polskę będzie reprezentował już tradycyjny duet: Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Świetny czas notuje drugi z wymienionych, który właśnie wygrał swój pierwszy w karierze turniej rangi ATP. Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego wybrał bowiem w holenderskim 's-Hertogenbosch (ATP 250).
A pamiętajmy, że w przypadku Hurkacza mowa o półfinaliście Wimbledonu z 2021 roku. Tenisista z Wrocławia ma jednak słodko-gorzkie wspomnienia związane z londyńskim turniejem. Z jednej strony faktyczny sukces sprzed pięciu(!) lat, z drugiej jednak koszmarna kontuzja, odniesiona właśnie na londyńskiej trawie, która mocno skomplikowała karierę polskiego zawodnika. Miało to miejsce w 2024 roku.
Transmisje Wimbledonu 2026 można śledzić na sportowych antenach Polsatu oraz online w Polsat Box Go. Turniej zaplanowano na okres 29 czerwca – 12 lipca.













