
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w poniedziałek, że jest za tym, by kandydat na prezydenta Krakowa nie miał szyldu partyjnego. – Jedno jest pewne: Kraków potrzebuje poważnego prezydenta, odpowiedzialnego przywództwa, autorytetu, który połączy różne ruchy oraz środowiska polityczne, społeczne i gospodarcze z różnych stron. Nie może to być ktoś, kto będzie sprofilowany bardzo wąsko – stwierdził szef MON.
Ktoś, kto wygra z Łukaszem Gibałą
– Ja bym nie przypisywał żadnego szyldu partyjnego, ja bym szukał kandydata poważnego, odpowiedzialnego, przygotowanego, z wielką energią […]. Jestem gotowy do współdziałania ze wszystkimi środowiskami, nie tylko politycznymi, ale i społecznymi, które chcą takiego przywództwa dla Krakowa i wierzę, że wśród naszych partnerów w koalicji znajdę też zrozumienie – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Pytany, czy to oznacza, że będzie osobiście odpowiadał za to zadanie, wyjaśnił: – Nie chcę kandydata, który będzie miał partyjny charakter, bo on nie wygra starcia z Łukaszem Gibałą – powiedział. Ocenił, że Gibała to obecnie bardzo poważny kandydat; dwa lata temu przegrał wybory niewielką różnicą głosów. Zatem – pokreślił – by dać mieszkańcom Krakowa propozycję, która ich zainteresuje i przekona, musi ona wykroczyć poza horyzonty politycznych czy partyjnych ambicji.
Koalicja musi pokazać jedność
Kosiniak-Kamysz zaznaczył też, że liczy na porozumienie w tej sprawie wewnątrz całej koalicji rządzącej na szczeblu centralnym. – Wierzę we współpracę różnych środowisk, szczególnie w ramach naszej koalicji. Wierzę, że ta współpraca jest możliwa – do tego już dzisiaj zachęcam – i chciałbym, żeby została tutaj, w Krakowie pokazana. To będzie też test naszego przywództwa na kolejne wybory parlamentarne – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej.
W kontekście potencjalnych kandydatów media wymieniają wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia. Dziennikarze zapytali o to lidera PSL. Kosiniak-Kamysz odpowiedział jedynie, że przekaże wszystkie informacje, jak tylko podjęta zostanie decyzja ws. kandydatury.
Czarzasty: Lewica będzie walczyć
Pomimo apelu Kosiniaka-Kamysza o jedność może być trudno. Wcześniej bowiem wystąpił Włodzimierz Czarzasty. Zapowiedział, że Lewica chce zawalczyć o Kraków. – Nie ma prezydenta, otwiera się nowy rozdział i Lewica chce w tym rozdziale uczestniczyć. Będziemy walczyć o Kraków – zadeklarował przewodniczący partii Włodzimierz Czarzasty.
– Wszystkie decyzje będą podejmowane, co dla nas oczywiste, w Krakowie, przez środowiska krakowskie. Kraków jest podmiotem, Warszawa nic w tej sprawie nie ma prawa mieć do powiedzenia – podkreślił jednak marszałek Sejmu.
Czarzasty zaznaczył jednocześnie, że „nie widzi potrzeby pośpiechu” we wskazywaniu kandydata.
Kosiniak-Kamysz już raz wybierał kandydata
Wicepremier i minister obrony narodowej podkreślał, że w 2002 r., jeszcze jako młody polityk, współpracował przy procesie wyłonienia kandydata na prezydenta Krakowa. Przypomniał, że był to wówczas Jacek Majchrowski. – Więc wiem, co to znaczy poważny prezydent, poważny kandydat – zaznaczył.
– Tak jak wtedy udało mi się, wraz ze współpracownikami profesora Majchrowskiego, wykreować i zaproponować kandydata, który przez 22 lata był gospodarzem Krakowa, tak teraz wierzę, że też to się uda. Tej roztropności nam zabrakło pewnie, by jeszcze szerzej szukać odpowiedzialności i kandydata dwa lata temu, bo wszyscy szliśmy z różnych komitetów. Dzisiaj trzeba więcej jedności – dodał.
Miszalski odwołany, rusza kampania
Dotychczasowy prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski (KO) został odwołany w niedzielnym referendum z urzędu. Za jego odwołaniem zagłosowało 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji. Zabrakło do tego około 3 tys. głosów. Większość w Radzie ma KO wraz z Nową Lewicą, zaś kluby opozycyjne to PiS i Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały. Wynik referendum oznacza przedterminowe wybory, które odbędą się w ciągu 90 dni, najprawdopodobniej w sierpniu br.
Niemal od razu ruszyła giełda nazwisk na kandydatów. Swój start zapowiedział Marian Banaś. Z kolei z Konfederacji wystartować ma Bartosz Bocheńczak. Łukasz Gibała, który był zaangażowany w organizację referendum jeszcze nie potwierdził swojej kandydatury, jednak jest to niemal pewne. Gibała ubiegał się o ten urząd już kilka razy. W kontekście PiS mówi się też o posłance z tego miasta, Małgorzacie Wassermann. Sama zainteresowana zastrzega jednak, że „nie jest ona władna, by to ogłaszać”.












